Zapraszamy
Czytelników, rozmówców na forum, Autorów, Blogerów, Redaktorów,...
Przeczytaj o możliwościach korzystania z witryny i współpracy
Czytelników, rozmówców na forum, Autorów, Blogerów, Redaktorów,...
Przeczytaj o możliwościach korzystania z witryny i współpracy
Jaki dyrektor, menedżer, przedsiębiorca jest skuteczny? Kompetentny, inteligentny, sprytny, przewidujący, z wyobraźnią, cieszący się mirem wśród ludzi. No, może jeszcze odpowiedzialny i odważny. Ale czy musi być mądry?
Mam kłopot z pogodzeniem mądrości ze skutecznością. Mądrość jest to umiejętność patrzenia na sprawę z wielu stron, dostrzegania niuansów, rozpatrywania wielu kontekstów, dostrzegania nieoczekiwanych skojarzeń, jest to zdolność rozpatrywaniu sprawy w oderwaniu od swoich interesów, jest to deklaracja poszukiwania prawdy, cokolwiek miałoby się nią okazać, zwłaszcza dla mnie osobiście. A prezes czy kierownik? On przecież nie może wałkować sprawy w te i z powrotem, próbując wcielić się w role wszystkich uczestników gry, nie może oderwać się od biznesowego celu działania swojej firmy - musi podjąć decyzję, mając na względzie jasno określone - wąskie! - interesy, krótki horyzont rozliczenia go z tej decyzji oraz przy bardzo niepełnych danych. Musi wbić nóżkę cyrkla w jedno miejsce, zatoczyć koło i poruszać się wewnątrz niego. Nie może wbijać to tu, to tam, zyskując coraz lepszy ogląd sprawy, ale i coraz więcej wątpliwości, która decyzja będzie najlepsza. I żyjąc w permanentnym poczuciu, że mógł uczyć lepszy wybór.
A jednak mam pokusę, aby zachęcać ludzi biznesu do mądrości, do zafundowania sobie tego dyskomfortu rozumienia spraw bardziej niż to potrzebne do biznesu. A nawet w sposób przeszkadzający w realizowaniu biznesowych celów.
Bo dyrektorzy i menedżerowie są nie tylko narzędziami właścicieli, akcjonariuszy czy inwestorów. Jako zarządcy firm są też dysponentami dobra jednak społecznego, wspólnego, jakim jest firma. Firma w sensie księgowym i w świetle prawa należy do właścicieli, ale w innym sensie należy do społeczności lokalnej i globalnej. Od menedżerów nikt nie wymaga roli strażnika dobra firmy tak rozumianej, nikt go z tego nie rozliczy. Z tego rodzaju odpowiedzialności tak naprawdę rozlicza się sam przed sobą. I dlatego potrzeba mu mądrości - czeli czegoś więcej niż kwalifikacji - aby przyjąć tę nieoczywistą rolę i ją unieść. Zatem od mądrości menedżerów zależy los kapitału powierzonego im przez właścicieli, ale i los społeczności, które od losów tego kapitału zależą. A także ich własne samopoczucie: godność bycia gospodarzem świata.
Czy można być mądrym, coraz mądrzejszym, w wyniku świadomego wysiłku? Uczenia się, analizowania doświadczeń, przyrostu wiedzy? To na pewno zwiększy kwalifikacje, ale czy mądrość? Może więc ten wysiłek powinien iść w innym kierunku? Kształtowania w sobie spostrzegawczości, jakimi się sprawy mogą okazać, jak się ze sobą wiążą i jak odciskają w losach ludzi?
Mądrość jawi mi się jako taki rodzaj wrażliwości, która z każdym spojrzeniem odsłania mi inną postać świata. Tak jakbym chodząc po swoim domu otwierała kolejne okna i wpatrywała się w kolejne widoki. To jest w ogóle nieużyteczne, w ogóle niczemu nie służy, i całkiem niepraktyczne, czasem wręcz obezwładniające. Ale jak wciąga, jak zachwyca!
Bądźmy mądrymi menedżerami: dla dobra wspólnego, dla własnej godności i dla zachwytu.
PS.
Przygotowaliśmy konferencję o mądrości, biznesową konferencję o mądrości :) Odbędzie się 30.03 na Giełdzie Papierów Wartościowych. Tutaj można deklarować chęć uczestnictwa, zapraszam!
http://www.businessdialog.pl/events/zarzadzanie-na-miare-ambicj...i-wiedza-madrosc-skutecznosc .
Odpowiedzi
Dodaj nową odpowiedź