Przejdź do treści
Zapraszamy

Czytelników, rozmówców na forum, Autorów, Blogerów, Redaktorów,...

Przeczytaj o możliwościach korzystania z witryny i współpracy

Salon Business Dialog Klub Inspirations Klub Dialog CIO Business Meeting Point Kwintesencja Projekty Business Dialog

Oh my God, czyli co Byś zrobił/a dla 10 dolarów...

luty 10, 2018 dodany przez Anonimowy

No właśnie, co byś Zrobił? Podobno wiele zależy od okoliczności.

Pierwsza amerykańska złota moneta to 10 złotych dolarów potocznie zwana “Eagle“, czyli Orzeł. Wyemitowano ją w 1795 roku. Moneta mierzyła 27mm średnicy, ważyła 16,718 g próby 900, a więc zawierała 0,4838 oz szczerego złota. Na awersie widniał kobiecy profil LIBERTY symbolizujący zwycięstwo, wolność i niezależność. Na rewersie monety znajdował się orzeł bielik z rozpostartymi skrzydłami, tarczą na piersi, trzymający gałąź oliwną oraz strzały.

Lubię tę monetę, bo symbolizuje ona wszystko, czego tak na prawdę chcemy i do czego dążymy. Dla mnie osobiście symbolizuje ona też przejście od "zwykłych" 10 dolarów do tych "niezwykłych", czyli wyjątkowo cennych.

Ale najpierw trzeba mieć owe papierkowe 10 dolarów, czyli trochę ponad 30 polskich złotych. Przemierzając co jakiś czas na Pradze drogę między biurem, a znajdującą się nieopodal jadłodajnią z praskimi obiadami domowymi zwykle miałem w kieszeni podobną sumkę. 2 razy zatrzymały mnie lokalne pijaczki z pobliskiej bramy i "musiałem" im dać na piwo. Ale zdarzył się raz, kiedy nie musiałem, a chciałem, a byłem - pamiętam - bardzo głodny...

Pani o kuli. Starsza. Na pewno po 80-tce wyciągnęła rękę i wypowiedziała te magiczne słowa "jestem głodna". Dla mnie to była i jest nadal prawdziwa bezimienna bohaterka, bo łatwo jest nam wyciągnąć czasami rękę, ale na prawdę trudno powiedzieć, że jest się głodnym. Ja ten swój głód z tego dnia do dziś czuję i pamiętam.  I pamiętam również, że tego dnia na obiad jak nigdy dotąd wyjątkowo smakowały mi moje słone łzy.

10 dolarów to także dla mnie symbol bezdomnego, który zapukał kiedyś do mnie w kamienicy w Krośnie, powiedział, że mu zimno i prosi tylko o jedną noc. Co zrobiłem? Poszczułem go kamiennicznikiem i wyrzuciłem na bruk. Bo cuchnął, bo bałem się, że mnie okradnie, bo wyświetlił mi się gazetowy "pierdolony" obraz wszystkiego, co niewygodne, co pokazuje, że nie warto sobie brudzić rąk, a na kogoś "innego" najlepiej się wyrzygać... Dlatego na dziś dla mnie takim bohaterem jest Kuba Bierzyński, który - choć mówi - że zrobił TO dla siebie, to tak na prawdę zrobił TO dla nas wszystkich i w imieniu nas wszystkich. Dziękuję Ci Kubo (zwracam się po imieniu tylko dlatego, że poznaliśmy się kiedyś w OMD i że mam zaszczyt gościć Go wśród 46 wyjątkowych znajomych na FB!!!).

Święty Jan Maria Vianney pisał w swoich słynnych "kazaniach" (według mnie Nobel), że my wszyscy potrzebujemy tych wszystkich nędzarzy, żeby móc jeszcze tu na ziemi zadośćuczynić. Wszyscy wiemy, że "nędze" mogą być i te małe i te wielkie - bo jak pisała Iwona Bartczak w słowie na piątek, każdy z nas ma w sobie jakąś cząstkę nędzy z powodu swojej grzeszności.

Wracając do tej mojej sytuacji z kamiennicznikiem. Do dziś tego żałuję. I wtedy w Krośnie o mały włos znów popelniłbym ten sam błąd...Było około 7 rano, podali w radio, że pali się pensjonat Krakowiak w Iwoniczu Zdroju. Był 13 grudnia. Uwielbiałem jeździć oglądać akcje naszej straży. Nie raz jechałem za wozem strażackim "do pożaru". Nie raz nie dojechałem, bo okazywało się, że straż np. jedzie do zabitego na drodze konia...Ale tym razem byłem zdeterminowany być na miejscu. "Piździło" jak w Kieleckiem. Temperatura minus 30. Pół metra śniegu. Gdy pędząc na miejsce przeznaczenia minąłem klasztor Michalitów w Miejscu Piastowym, zauważyłem, jak prawą stroną drogi rzucana na prawo i lewo idzie stara babinka. Pojechałem dalej. Ujechałem ok 500 metrów i nagle "coś" nakazało mi nacisnąć pedał hamulca...

...zawróciłem. Jak starsza Pani wsiadła do mojego auta, widać że była bardzo smutna. "Jadę do brata, jest chory, ale cóż nie mam pieniędzy na autobus, muszę iść 10 kilometrów". Dojechaliśmy na miejsce. Postanowiłem, że na Nią zaczekam i ją odwiozę. Tylko proszę szybko, 15 minut góra - odparłem. Chwilę potem przyjechała karetka. Mijały długie chwile. W końcu babcia przyszła i przyniosła mi następujące słowa: "muszę Panu powiedzieć, że jestem bardzo szczęśliwa. ZDĄŻYŁAM. Mój brat właśnie zmarł...". Te słowa były i są dla mnie warte 1,000 dolarów!!!

Podsumowując - 10 dolarów, które dla Ciebie jest warte tyle co nominał, może znaczyć więcej dla kogoś. Jednego tylko nie wiemy. Ile będzie warte w Niebie...A tu na Ziemi czasami nie wystarczy powiedzieć "Oh my God"...

 

W blogu Spostrzeżenia 2018/02/10 - 11:23 Czytaj

Business Dialog Bulletin - widok książki

Premium Drupal Themes by Adaptivethemes