Przejdź do treści
Zapraszamy

Czytelników, rozmówców na forum, Autorów, Blogerów, Redaktorów,...

Przeczytaj o możliwościach korzystania z witryny i współpracy

Salon Business Dialog Klub Inspirations Klub Dialog CIO Business Meeting Point Kwintesencja Projekty Business Dialog

Nowe szlaki handlowe. Spotkania 10.06 i 11.06.2014

czerwiec 19, 2014 dodany przez Anonimowy

Drogę do globalizacji otworzyły postęp technologiczny i wzrost gospodarczy dwóch dekad z przełomu stuleci. W latach 90. i na początku XXI wieku zaczęły powstawać nowe centra wzrostu, które zmieniły sieć powiązań handlowych i kapitałowych. Na mapie gospodarczej świata pojawili się nowi gracze, którzy dziś wywierają znaczący wpływ na wielkość i strukturę globalnego popytu i podaży. Jak w tej zmienionej rzeczywistości radzą sobie polskie firmy? Czy jest szansa na to, by zwiększyć naszą ekspansję eksportową i bardziej korzystać z dobrodziejstw globalizacji?  Na te pytania szukaliśmy odpowiedzi podczas spotkań Klubu Dyrektorów Finansowych „Dialog”, które odbyły się 10 czerwca 2014 r. w Łodzi i dzień później, 11 czerwca, w Warszawie.       
 
Od wielu lat oczy świata biznesu skierowane są na Wschód, przede wszystkim na Chiny, ale ostatnio rodzą się nowe tygrysy na kontynencie uznawanym do niedawna za ostoję biedy i zacofania, w Afryce. – Pozycja Chin w światowej gospodarce jest nie do przecenia – mówił dr Michał Rot, ekonomista PKO Banku Polskiego. Popyt na surowce zdeterminowany jest przez ten kraj i jego model rozwojowy. Trudno jednak nie zauważyć, że dwadzieścia lat szybkiego wzrostu gospodarczego i względnej stabilizacji politycznej wywarły ogromny, pozytywny wpływ również na niektóre kraje Afryki, które wychodzą z postkolonialnego zacofania. Są to kraje Afryki Środkowej na południe od równika. „W Afryce jest powrót do wielkiej gospodarki. Popatrzmy na taką Nigerię. Nie dostrzegamy tego, za bardzo przywiązujemy się do stereotypowych wyobrażeń” – mówił w Łodzi Jerzy Królikowski, dyrektor ds. ekonomicznych w Wyfama-Prexer. Trudno uwierzyć, ale na przykład rynek mobilnych płatności najlepiej rozwinięty jest w Kenii. To niewątpliwie premia zacofania. Polska także skorzystała z podobnej premii. Nie mieliśmy weksli i czeków, lecz od razu pieniądz elektroniczny.
 
Kierunek: wschód i południe
 
Chiny, które odniosły spektakularny sukces i weszły na orbitę gospodarczych potęg, dziś zmieniają model rozwojowy, co nie pozostanie bez wpływu na światową gospodarkę. – Głównym atutem Chin była tania siła robocza, co negatywnie odbijało się na popycie wewnętrznym. Nadwyżka w handlu zagranicznym prowadziła do akumulowania oszczędności, które władze inwestowały w infrastrukturę. Dlatego Chiny zasysały surowce z całego świata, windując ich ceny. Teraz to się zmienia, władze przestawiają model rozwojowy na popyt wewnętrzny, co powinno złagodzić presję na rynki surowcowe, a więc i na ceny surowców. Z drugiej zaś strony zwiększyć zapotrzebowanie Chin na dobra konsumpcyjne.
 
Ta zmiana może otworzyć szanse naszym eksporterom, bo chiński rynek konsumentów jest  ogromny i nienasycony. Uczestników dyskusji jednak bardziej zainteresowała perspektywa obniżki cen surowców. – Może wreszcie koszty budowy dróg będą u nas niższe – zastanawiali się. Ale szybko doszli do wniosku, że większy wpływ na te koszty ma zła ustawa o zamówieniach publicznych niż ceny surowców: – Firmy wykonawcze godzą się na bardzo niskie ceny swoich usług, bo liczą na zarobek na błędach w projekcie, który planują zaskarżyć do sądu, zanim jeszcze podpiszą kontrakt.
 
Nasze wewnętrzne sprawy nie mogą jednak przesłonić faktu, że chiński rynek szerzej otwiera się na  dobra konsumpcyjne. Jeśli nie wykorzystają tego nasi eksporterzy, zrobią to inni. Podobnie rzecz się ma z rynkami afrykańskimi i z rynkami Ameryki Południowej. – Ameryka Południowa to kolejne światowe centrum wzrostu – przekonywał Michał Rot. Na szczególną uwagę zasługuje Brazylia, która ma stosunkowo młode społeczeństwo i bogactwo zasobów naturalnych. Duży potencjał posiada również Argentyna, choć go nie wykorzystuje. Ten kraj faktycznie zbakrutował, mimo że ma lepszą relację długu do PKB niż Polska. Zdecydowała reputacja, nas ratuje przynależność do Unii Europejskiej, a Argentyna miała pecha, bo była zadłużona w bankach amerykańskich, które po wybuchu kryzysu zaczęły się domagać natychmiastowego zwrotu pożyczek.
 
Czy jednak polskie firmy są skłonne eksportować swoje towary do odległych krajów Ameryki Południowej? – Polski producent samochodów terenowych miał taką możliwość, ale z niej nie skorzystał. Byłem przy tych rozmowach. Z przerażeniem myśłal o tym, co zrobi,  gdy biznes zacznie się rozwijać. Że być może będzie musiał zbudować tam fabrykę. – stwierdził Maciej W. Iwankiewicz. Polskie firmy szukają kontrahentów na ogół bliżej kraju i dopóki ich znajdują, nie chcą myśleć o zamorskich nieznanych im rynkach.
 
Dyplomacja ekonomiczna
 
Jak na razie, rodzimi przedsiębiorcy zainteresowani są bardziej handlem z najbliższymi, wschodnimi sąsiadami. Uczestnicy spotkania rozmawiali o możliwości rozwoju handlu z Ukrainą i Rosją. – Prowadzenie biznesu na Wschodzie ma swoją specyfikę, o której nie można zapominać – przestrzegał Michał Rot. Gdy na Ukrainie wprowadzono obowiązkowe OC dla kierowców, firmy finansowe natychmiast zainteresowały się tym rynkiem. Okazało się jednak, że zaledwie 20 procent kierowców wykupuje polisę OC. Taniej jest przekupić milicjanta. Inny przykład. Urodzajne ziemie Ukrainy przyciągają inwestorów. Zwłaszcza w latach prosperity niektórzy zamierzali zakładać tam wysokotowarowe gospodarstwa rolne. Znam przypadek przedsiębiorcy, który zakupił ziemię, sprowadził maszyny, a po pół roku na polu nie było już żadnej. Wszystkie maszyny wyparowały.
 
Podobnie ryzykowny jest rynek rosyjski. – W Rosji szczególnie ważna jest tak zwana dyplomacja ekonomiczna . Żeby robić tam biznes, trzeba mieć odpowiednie zaplecze polityczne, czyli dobre relacje z władzą. W okresie prosperity, gdy gospodarka szybko rosła, zapomniano o tym, że biznes jest powiązany z polityką, ale w takich krajach jak Rosja, Ukraina, Chiny, a nawet kraje afrykańskie te relacje są zawsze bardzo ważne. Teraz, po sankacjach nałożonych przez Zachód, Rosja pogrążyła się w recesji, ale generalnie jest to rynek perspektywiczny z ogromnym potencjałem. Warto jednak pamiętać, że w krajach obarczonych wysokim ryzykiem, najbardziej cierpią te firmy, które mają niezdywersyfikowany biznes.
 
Uczestnicy spotkania zastanawiali się, czy w związku z kryzysem ukraińskim zmieni się układ energetyczny na świecie. – Energetyka związana jest z polityką jeszcze bardziej niż inne gałęzie gospodarki. Kryzys ukraiński sprawił, że zmieniło się myślenie o energetyce, bardziej oczywista stała się potrzeba dywersyfikacji, co sprzyja nowym inwestycjom. Budowa gazportu w Świnoujściu, która przez lata ślimaczyła się, być może teraz nabierze tempa. Dywersyfikacja, na ile możliwa, nie zmieni jednak sytuacji cenowej. Energia będzie drożeć, bo rośnie popyt ze strony krajów rozwijających się. Unia Europejska naciska wprawdzie na ekologię, efektywność energetyczną etc., ale biznes potrafi przeskakiwać granice. Z ekologią jest jak z siłą roboczą. Fabryki powstają tam, gdzie koszty są niższe, a regulacje łagodniejsze.        
  
 
Nasz potencjał
 
Wiele krajów ma potencjał rozwojowy, ale niektóre, jak Argentyna, nie wykorzystują swoich możliwości. Jak na tym tle wypada Polska? Naszym niewątpliwym atutem jest członkostwo w Unii Europejskiej, ale czy rodzimi eksporterzy są dość ekspansywni, by tę szansę wykorzystać i stać się kołem zamachowym gospodarki?  – W ciągu dwudziestu lat udział eksportu w PKB podwoił się, co nie znaczy, że nie mogło być lepiej. Są dwa modele eksportu: można produkować w kraju lub budować fabryki za granicą. Nasz model to produkcja w kraju. Firmy eksportowe mają na ogół kontrahentów na Zachodzie, produkują dla nich części lub wykonują montaż. Te wyroby są dalej eksportowane przez zagranicznych zleceniodawców. Niewiele jest natomiast bezpośrednich inwestycji zagranicznych realizowanych przez polskie firmy. Jeżeli już, to robią to wielkie koncerny, jak PKN  Orlen czy KGHM. Dla mniejszych firm docelowymi krajami ekspansji są  Luksemburg i Cypr, co chyba nie wymaga komentarza. 
 
Makroekonomiczne perspektywy dla polskiego eksportu i całej gospodarki także nie są zbyt optymistyczne. – W długim okresie czasu złoty jest skazany na aprecjację, ponieważ rośnie wydajność pracy, a silny złoty nie sprzyja eksporterom – tłumaczył Michał Rot. W ostatnich dekadach celem polityki państwa było doganianie Europy Zachodniej w konsumpcji. Gospodarka rosła i nadal rośnie, choć wolniej, bo mamy jeszcze wsparcie z Unii Europejskiej. Jednak już zbliżamy się do tak zwanej pułapki średnich dochodów,  z której trudno się wydostać. Przyczyną tych niekorzystnych tendencji jest niski poziom innowacyjności. Wypadamy pod tym względem źle nawet na tle krajów Europy Środkowej, nie mówiąc już o bogatym Zachodzie.
 
Szara innowacyjność
 
Innowacyjność i kreatywność to słowa odmieniane dziś w Polsce przez wszystkie przypadki. Mamy plany, programy i chyba niezłe samopoczucie. – Jednym z elementów wskaźnika innowacyjności jest liczba patentów, a tych u nas jest mało, bo mało kto patentuje swoje pomysły – zauważyła Agnieszka Masłowska, dyrektor finansowy i łańcucha dostaw Harper Hygienics. Inżynierowie, technicy na co dzień coś ulepszają, ale statystyki tego nie odnotowują.  Działa u nas szara strefa innowacji.
 
Niewykluczone, ale zapewne nie każde usprawnienie spełnia kryteria prawa patentowego. – Statystyka patentowa jest rzeczywiście bardzo skąpa, a patenty rejetrują u nas głównie firmy zagraniczne – wyjaśniał Michał Rot. Na świecie występują dwa modele innowacyjności: amerykański i niemiecki. W Ameryce nowe branże działają na zasadzie silosów, a stary przemysł upada. Niemcy natomiast aplikują nowe pomysły do starych branż, co pozwala tworzyć miejsca pracy. Niemiecki model jest bliższy naszej mentalności. Uważam, że te małe innowacje, które u nas powstają, powinny być inspiracją dla eksporterów. Dziś wiele można zdziałać właśnie w niszach eksportowych.
 
Powstaje pytanie, co jest taką małą innowacją. Padały różne odpowiedzi: modernizacja produktu, pomysł marketingowy, optymalizacja łańcucha dostaw, optymalizacja procesów. – Rzeczywiście zapowiada się rewolucja w procesach i sposobie obsługi klienta – podchwyciła Iwona D. Bartczak, szefowa KDF „Dialog”. W obsłudze i serwisie marże są wyższe niż te realizowane na sprzedaży produktów, dlatego mogą stanowić źródło dochodów firmy.  Przykładowo serwisując – a nie sprzedając – maszyny drukarskie można najwięcej zarobić, a dzięki Internetowi rzeczy można robić to inaczej – na bieżąco i automatycznie. W związku z tym powstają różne modele biznesowe związane z wykorzystaniem tych nowych technologii. Nowe technologie stwarzają wiele więcej możliwości. Polską specjalnością eksportową zaczynają być na przykład gry komputerowe. Wiedźmin podbija dziś światowe rynki. Podobnie jak elektroniczna kostka do gry. Pomysły więc są, ale być może nie tam, gdzie ich się spodziewamy.
 
Z naszej dyskusji wynikało, że innowacyjne myślenie dotyczy nie tylko nisz produktowych, usługowych, technologicznych czy organizacyjnych, ale również nisz handlowych. Z kim i czym będziemy handlować. Nie zawsze muszą to być centra wzrostu. Sukces można odnieść, importując kobyle mleko z Mongolii, a eksportując tam ogórki konserwowe. Najważniejsze, by chcieć się zaangażować, mieć otwartą głowę i nie bać się świata. Takie właśnie cechy charateryzują dziś ludzi młodych, którzy nie potrafią wprawdzie pisać dobrych biznes planów, ale miewają ciekawe, niekonwencjonalne pomysły. Może oni zmienią  stereotypowy obraz polskiego eksportu.      

Relacje ze spotkań Business Dialog 2014/06/19 - 13:56 Czytaj

Business Dialog Bulletin - widok książki

Premium Drupal Themes by Adaptivethemes