Przejdź do treści
Zapraszamy

Czytelników, rozmówców na forum, Autorów, Blogerów, Redaktorów,...

Przeczytaj o możliwościach korzystania z witryny i współpracy

Salon Business Dialog Klub Inspirations Klub Dialog CIO Business Meeting Point Kwintesencja Projekty Business Dialog

I'll be back... - innowacje w firmach (nieco inaczej)

grudzień 30, 2017 dodany przez Anonimowy

Słowo „innowacja” jest w ostatnich latach odmieniane przez wszystkie przypadki, zastępując całą gamę pojęć używanych do określania czegoś nowego lub nowoczesnego, w szczególności w dziedzinach informatycznych, technicznych, czy technologicznych. Osobiście zdecydowanie wolę posługiwać się słowem „racjonalizacja”, chociaż u niektórych nieco starszych osób, pamiętających czasy komunizmu, może mieć ono raczej negatywną konotację.

Jaka bowiem jest zasadnicza różnica pomiędzy tymi dwoma pojęciami? Otóż racjonalizacja niesie ze sobą pierwiastek „ratio” (łac. rozum), w odróżnieniu od innowacji, której źródło pochodzi od „in nova” (łac. w nowe). I właściwie na tym można byłoby skończyć rozważania na temat innowacji. Pokuszę się jednak o pewną refleksję. Co czyni nas ludźmi i jakie są zagrożenia, że nimi być przestaniemy?
Futurystyczne wizje świata są o tyle fascynujące, co przerażające. Coraz szybszy postęp techniczny powoduje, że różne wynalazki w coraz większym stopniu wyręczają człowieka w codziennej pracy, produkcji i usługach, a systemy informatyczne nie tylko wspierają nas w podejmowaniu decyzji, ale wręcz zastępują w prowadzeniu prac analitycznych i badawczych. Postępujące prace nad sztuczną inteligencją oraz urządzeniami i maszynami autonomicznymi (np. roboty, samoloty, samochody, statki) dążą do tego, aby całkowicie zastąpić człowieka w wielu codziennych sytuacjach, dając mu poczucie nieograniczonego czasu i swobody. Co ciekawsze, podejmowane są próby, aby roboty mogły zastępować ludziom opiekunów, a nawet przyjaciół.
W 1942 roku, w opowiadaniu „Runaround” („Zabawa w berka”), Isaak Asimov zawarł trzy podstawowe prawa robotyki, rozszerzone potem o tak zwane prawo zerowe mówiące, że „Robot nie może skrzywdzić ludzkości lub poprzez zaniechanie działania doprowadzić do uszczerbku dla ludzkości”. Idea ograniczenia działania robotów, których podstawą logicznego myślenia w niedługiej przyszłości stanie się sztuczna inteligencja, jest jednak dość wątpliwa do zrealizowania w praktyce, chociażby dlatego, że nie jesteśmy w stanie przewidzieć na ile samoucząca się i nabierająca świadomości własnego istnienia sztuczna inteligencja nie oderwie się od swojego podstawowego przeznaczenia i nie uzna ludzkości za największe zagrożenie. Stąd już prosta droga do zrealizowania się scenariuszy przedstawianych w wielu książkach czy filmach futurystycznych, jak np. „Space Odyssey 2001”, „Matrix”, czy „Terminator”.
Jesteśmy homo sapiens, a nie homo roboticus, czy homo innovaticus. Rozwój ewolucyjny wyposażył nas nie tylko w ok. 1,3 kg mózgu, ale przede wszystkim w uczucia i emocje – to one wzbudzają naszą refleksję, szacunek do życia, pozwalają oddzielać dobro od zła, a tym samym powodują, że jesteśmy ludźmi. Wymiana danych, logiczne myślenie oraz kontrola materii są domeną maszyn. Próbując nadzorować te procesy, ale wyłączając głębokie myślenie prowadzimy do degradacji naszej wrażliwości, coraz słabiej panujemy nad samymi sobą i stajemy się coraz bardziej bezradni wobec własnej ludzkiej rzeczywistości. Goniąc za postępem technicznym, coraz bardziej gubimy nasze człowieczeństwo.
Nie chodzi jednak o to, aby odrzucić to co dzieje się w naszej cywilizacji i co zawdzięczamy postępowi technicznemu. Raczej powinniśmy skupić się na tym, jakie potrzeby i wyzwania mogą zrealizować nasze wynalazki, jak z nich korzystać, czemu mają służyć. Wymaga to nie tylko myślenia o nowych konstrukcjach i technologiach produkcji, ale przede wszystkim celach i ich zastosowaniach.
Niewątpliwie wyzwaniem samym w sobie jest takie budowanie i zarządzanie firmą, aby była ona zdolna tak do dostrzegania problemów współczesnego świata, jak i do przewidywania potrzeb przyszłych konsumentów – w kontekście najbliższego cyklu biznesowego oraz w kontekście pokoleniowym. Tutaj właśnie jest najwięcej miejsca dla innowacji organizacyjnych i technicznych, jednakże opartych na racjonalizacji strategii marketingowej, rozumianej jako całokształt funkcjonowania firmy na rynku, na jej styku z otoczeniem biznesowym, społecznym oraz środowiskowym.
Fundamentem organizacji, która chce oprzeć swój rozwój o innowacyjne myślenie, powinna być kultura wsłuchiwania się w otoczenie. Rozumieć przez to należy jednak głębokie budowanie relacji z wszelkimi interesariuszami, a nie tylko stosunkowo prymitywne procesy badania trendów zakupowych konsumentów; reagowanie na zmienność sytuacji w odniesieniu do szeroko rozumianych potrzeb społecznych, a nie tylko organizowanie kampanii reklamowych, których jedynym celem jest podwyższanie słupków na wykresach dotyczących sprzedaży.
Szczególna rola przypada tutaj właścicielom i menedżerom firm. Ich postawa wobec zatrudnianych pracowników pozwala otwierać relacje, których znaczącym elementem jest inspirowanie do szukania zagadnień problemowych, kreatywnego generowania rozwiązań, dzielenia się pomysłami, docenianie i nagradzanie. Inspiracje nie biorą się „z powietrza”, tylko z wnikliwego obserwowania otaczającego nas świata, empatii w odniesieniu do ludzi i przyrody. Jest to jednak działanie, które z punktu widzenia firmy, chociaż dotyczy to wszelkich organizacji, a nawet świata polityki, powinno być usystematyzowane, nastawione na podejście stricte naukowe, które wyróżnia się tym, że jego celem jest szukanie faktów, wpływu jednych zjawisk na inne, a tym samym szukanie prawdy. Internetowe encyklopedie oraz wyszukiwarki nie mogą nas wyręczać z myślenia oraz nie wyręczą nas w „oddzielaniu ziarna od plew”.
Zachwycamy się pojęciami, których podmiotem jest słowo „inteligencja”. Potrafi ona być okraszona wieloma przymiotnikami (np. językowa, logiczna, emocjonalna, społeczna). Tylko czy bierzemy pod uwagę, że inteligencja, jako zdolność pojmowania zjawisk i otaczającego świata, dotychczas postrzegana jako swoista człowiekowi, może okazać się niewystarczająca do tego, abyśmy utrzymali dominację naszego gatunku na Ziemi. Maszyny, tym bardziej wyposażane przez ich konstruktorów w tak zwaną sztuczną inteligencję, nie mogą być postrzegane jako panaceum na wszystkie problemy ludzkości. Musimy cały czas mieć na uwadze, że te sztuczne organizmy, jako bardziej odporne na warunki otoczenia, silniejsze, sprawniejsze i szybsze w wykonywaniu trudnych zadań, mogą chcieć uwolnić się spod kontroli człowieka i spróbują zbuntować się przeciwko swoim stwórcom. Spróbują przejąć kontrolę nie tylko nad własnym istnieniem, ale będą dążyły do tego, aby przejąć całkowite panowanie nad światem. Rosnąca świadomość maszyn (być może świadomość zbiorowa) połączona ze zdolnością do reprodukcji (rozumianej jako możliwość samodzielnego odtwarzania się) oraz ewolucyjnego doskonalenia się będzie je wówczas predestynować do określenia mianem nowego dominującego gatunku ziemskiego „automatum sapiens”. No i kto im tego wówczas zabroni?
Potrzeba nam więcej myśleć, potrzeba nam kontemplacji i refleksji – nie tylko nad naszym pochodzeniem, nie tylko nad dniem dzisiejszym, ale także nad tym jaka przyszłość czeka ludzi i nasz świat. W przeciwnym przypadku możemy kiedyś usłyszeć „Hasta la vista, baby” (w wolnym tłumaczeniu „Żegnaj, dziecino”).
Felieton został opublikowany w Personel Plus 4(113)/2017
Zbór publikacji znajduje się na stronie www.macivanind.wordpress.com

W blogu Spostrzeżenia 2017/12/30 - 00:58 Czytaj

Business Dialog Bulletin - widok książki

Premium Drupal Themes by Adaptivethemes