Przejdź do treści
Zapraszamy

Czytelników, rozmówców na forum, Autorów, Blogerów, Redaktorów,...

Przeczytaj o możliwościach korzystania z witryny i współpracy

Salon Business Dialog Klub Inspirations Klub Dialog CIO Business Meeting Point Kwintesencja Projekty Business Dialog

Grzech człowieka bogatego

styczeń 29, 2012 dodany przez Anonimowy

Podobno bogaty z założenia ma kłopot ze zbawieniem, jakkolwiek byśmy je rozumieli. Znamy wszyscy ten cytat o uchu igielnym, przez które łatwiej będzie wielbłądowi... Ale co takiego właściwie pieniądze psują w nas aż tak bardzo, że trzeba takiego kategorycznego ostrzeżenia? Że bogactwo rośnie na cudzej krzywdzie...? Nie, bzdura: jedno na cudzej krzywdzie, ale drugie dzięki talentom i pracowitości, a trzecie dzięki bogatym krewnym. Że czują się zwolnieni z 10 przykazań? Też bzdura: bogaci grzeszą z jednych powodów, a biedni z innych, każdy na swoją miarę i możliwości, a już na pewno bieda nie sprzyja świętości. Że patrzą z góry na ludzi i czują się lepsi? No cóż, w jakimś zakresie są lepsi, to nie grzech dostrzegać swoją wartość. Że nie są skłoni do pomocy wzajemnej i do solidarności? Nie, też nieprawda, niektórzy wręcz rywalizują w dobroczynności.

No, więc co? Ostatnio o tym myślałam, bo też czuję, że coś jest na rzeczy z tym uchem i wielbłądem. Mam jeden trop, który wydaje mi się obiecujący dla wyjaśnienia tej zawiłości.

Zauważyłam, że im lepiej nam się powodzi, im więcej rzeczy możemy kupić, na więcej pozwolić, tym swobodniejsi czujemy się w relacjach z ludźmi. W słowie "swobodniejsi" kryje się pewna pułapka. Oznacza ono bowiem w tym wypadku również: bardziej niezależni, nie zaciągający zobowiązań, nie mający oczekiwań. Oczywiście, przy tym wszystkim jesteśmy też ogólnie życzliwie nastawieni do ludzi: a co tam, stać nas na to!

Zawęża się natomiast obszar wzajemnych świadczeń: ja ci upiekę ciasto, a ty mi przyniesiesz magiel, ja dostarczę ci co rano gazetkę, a ty mi wydrukujesz co jakiś czas prezentację, ja twojej córce uszyję kostium na szkolne przedstawienie, a ty mi zreperujesz kran, ja ci przywiozę świeże kwiaty z działki, a ty mi dasz holenderski rower, który wypatrzyłeś między starociami w domu swojej matki. Oczywiście, nie w tej samej chwili, nie rachując co za co. Im więcej możemy sobie kupić, tym słabszą mamy chęć, aby ktoś nam coś dał. Wolimy sobie kupić i to ciasto, i rower, i kostium, i wszystko co się da.

To my nie chcemy dostawać, a nie nam nie dają, bo nas stać!!! Bo zaczyna nam świtać myśl, że ktoś może chcieć ode mnie więcej niż mi dał, bo przecież "jestem bogaty". Taka myśl jest jak trucizna. Jak się rozgości na stałe w naszej głowie, już nigdy nie będziemy pewni, co w dobrych ludzkich odruchach, słowach, deklaracjach jest szczere, a co wyrachowane. Przed pomyłką będziemy się bronić rozszerzając obszar swojej niezależności od innych ludzi oraz zmniejszając obszar wrażliwości na to, jak nas traktują, co o nas myślą, co nam okazują.

Grzech człowieka bogatego polega nie na tym, że nie chce się dzielić, lecz na tym, że nie chce być blisko z drugim człowiekiem, z innymi ludźmi, że niczego od nich bezinteresownego nie oczekuje, że odmawia udziału w tym tyglu zależności, które ludzi czasem smucą, a czasem uszczęśliwiają, ale zawsze łączą. Ta odmowa - możliwa dzięki zamożności - jest tym wielkim grzechem, który ucho igielne czyni bardziej dostępnym dla wielbłąda niż dla człowieka bogatego.  Oczywiście, jest to też swoista interpretacja pojęcia "grzechu", ale taką właśnie mam.

 

W blogu Spostrzeżenia 2012/01/29 - 18:16 Czytaj

Odpowiedzi

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość pola nie będzie udostępniana publicznie.
CAPTCHA
Ten obrazek zabezpiecza witrynę przed automatycznym spamem. Wpisz dokładnie napis z PIĘCIU znaków, który widzisz. W przypadku pomyłki powtórz.
Graficzne pułapki CAPTCHA
Wprowadź znaki widoczne na obrazku.

Business Dialog Bulletin - widok książki

Premium Drupal Themes by Adaptivethemes