Przejdź do treści
Zapraszamy

Czytelników, rozmówców na forum, Autorów, Blogerów, Redaktorów,...

Przeczytaj o możliwościach korzystania z witryny i współpracy

Salon Business Dialog Klub Inspirations Klub Dialog CIO Business Meeting Point Kwintesencja Projekty Business Dialog

Gdzie sie podziala racjonalność?

październik 23, 2019 dodany przez Anonimowy

Między ekonomistami rozpowszechnił się pogląd o tym, iż człowiek jest istotą racjonalną, a w zachowaniach gospodarczych kieruje się w zasadzie tylko maksymalizacją zysków. To przekonanie było przyczyną powstania pojęcia homo oeconomicus. Czy pogląd ten jest zasadny – można jednak mieć wątpliwości. Podobnie wielce wątpliwe jest przekonanie, że współczesne przedsiębiorstwo realizuje strategię maksymalizacji zysków w długim okresie. Głoszone przez polityków poglądy, że pod ich rządami państwo zapewni optymalny, czytaj absolutnie racjonalny system zarządzania aparatem państwa, gospodarką i polityką społeczną, oczywiście w interesie obywatela też może wzbudzać wątpliwości.
Czy na wszystkich tych poziomach racjonalność zwycięża? Nad tym pochylmy się poniżej.
Co to jest racjonalność?
 
Racjonalność - jest to umiejętność stawiania realistycznych celów i budowania strategii dochodzenia do nich zgodnie z obiektywnym dobrem osoby, która owe cele i strategie sobie wyznacza. Drugim obszarem przejawiania się racjonalności jest umiejętność skutecznej realizacji założonej strategii. Zauważmy, że na poszczególnych etapach potrzebne są zupełnie inne umiejętności. Same chęci osiągania dobra dla siebie - co zapewne chce większośc ludzi, nie gwarantuje, ani możliwości wyznaczania celów obiektywnie dobrych, ani tym bardziej ich osiągania.
Podobnie przedsiębiorstwo, w gospodarce powołane w celu osiągnięcia długofalowo zysku wcale nie musi zysku osiągać i to nie tylko ze względu na niekorzystne warunki zewnętrzne. Istnieje wiele mechanizmów i uwarunkowań wewnętrznych, które ograniczają możność zbliżenia się do tego celu, czyli ograniczają racjonalność funkcjonowania przedsiębiorstwa.
 Organizacja państwa również daleka być może od doskonałości, państwa podobnie jak firmy upadają.  Upadek uzależniony jest często od wewnętrznych mechanizmów osłabiających jego funkcjonowanie, często bowiem nie są one w stanie ustanowić realistycznych celów zgodnie z ich interesami, bądź wybierane drogi dochodzenia są nierealistyczne, a sama realizacja nieudolna.
Zastanówmy się nad podstawowymi ograniczeniami w funkcjonowaniu tych trzech grup podmiotów czyli podstawowymi mechanizmami ograniczającymi racjonalności ich funkcjonowania.
 
Człowiek
            W procesie ewolucji zostały ukształtowane odruchy, które odziedziczyliśmy po naszych nieludzkich przodkach, a później w dalszym procesie rozwijały się zgodnie z warunkami jakie otaczały nasze pramatki i naszych praojców. Nie muszą być one jednak przydatne współcześnie, a nawet są często zasadniczo utrudniające racjonalne zachowanie z punktu widzenia potrzeb XXI wieku.
            Już zwierzęta mają taki odruch, że przed nieznanym lub wyglądającym groźnie uciekają. Człowiek z trzymanym nad głową otwartym parasolem wydaje się być niedźwiedziowi groźny i niedźwiedź nie zaatakuje go, woli ominąć. Nawet staruszka uzbrojona w otwartą parasolkę i głośno grające radio odstraszy  tego  bardzo groźnego zwierza.
            Pierwotny mężczyzna zdobywający pożywienie stawał wobec wyboru, czy upolować zająca bądź antylopę, czy tygrysa. Za tymi pierwszymi musiał skradać się, bardzo szybko biegać i celnie rzucać kamieniem, a ewentualna nagroda była znacznie mniejsza niż w przypadku upolowania tygrysa. Tego ostatniego nie trzeba było szukać, ani ścigać - przychodził sam, a mięsa dostarczał więcej. Tylko że szansa pokonania była znacznie mniejsza i na ogół to tygrys stawał się najedzony a podejmujący taką strategię człowiek nie miał już szansy dalszego przekazywania genów. Odwrotnie, ten który skutecznie unikał takich konfrontacji wykazując się większą awersją do ryzyka przekazywał geny.
            W wyniku odziedziczonych po przodkach odruchach i opisanego mechanizmu współczesny człowiek charakteryzuje się nadmierną awersją do ryzyka, szczególnie w obszarach zupełnie mu nieznanych oraz tych, które sprzeczne są z warunkami stworzonymi przez naturę. Z lękiem wchodzimy na szklany pomost nad przepaścią. Wciąż wiele osób boi się latać samolotem, a brak stałego nieruchomego podłoża np. na statku powoduje odruch starania się o przedłużenie gatunku. Zachowania w tym kierunku łatwo jest zauważyć u pasażerów transatlantyków i cruiserów wycieczkowych. Łatwo dostępny alkohol jest tylko czynnikiem ułatwiającym. Taka sama dostępność w hotelu na stałym lądzie nie spowoduje równie silnych efektów demograficznych.
            Owa nadmierna awersja do ryzyka szczególnie ryzyk nie mających nic wspólnego ze współczesnym rynkiem musi prowadzić do wyraźnie zbyt asekuranckich zachowań w tej części aktywności, a z kolei tam gdzie człowiek nie konfrontowany jest ze znanymi atawistycznymi niebezpieczeństwami tam zachowuje się on  zbyt ryzykownie.
            Zawodowi sprzedawcy wiedzą, że wywołując poczucie bezpieczeństwa u klienta znacznie łatwiej upłynnić mu można dobro/usługę nawet które  są mu niepotrzebne, a nawet wręcz szkodliwe . Poczucie bezpieczeństwa zbudowane mową ciała, tembrem głosu, kolorami i dźwiękami, miękkim siedzeniem plecami do ściany i podniesieniem poziomu glikemii we krwi powoduje że w tej miłej atmosferze klient podejmuje nieracjonalne decyzje sprzecznych z jego interesem. Również stany wzburzenia, lęku, zdenerwowania prowadzą do nieracjonalnego dysponowania majątkiem.
Proces rewolucji wyposażył nas również w kolejne cechy, które utrudniają nam bycie współcześnie racjonalnymi. W warunkach w których świat dookoła naszych przodków był pełen fizycznych niebezpieczeństw  wytworzenie instynktu stadnego ułatwiającego podjęcie walki przez całe stado, bądź rzucenie się do ucieczki było racjonalne. Powodowało, że tacy osobnicy mieli więcej szans przetrwać i posiąść potomstwo. U pierwotnego człowieka oznaczało to, że uważał za słuszne i prawdziwe te zachowania, które reprezentuje większość stada . To nabyte zachowanie powoduje, że współczesny człowiek nie ma możliwości łatwego dochodzenia do wniosków innych niż otoczenie. Wierzymy w to w co wierzy większość naszego otoczenia. Uznajemy więc za słuszne i prawdziwe poglądy, które reprezentuje otoczenie szczególnie osoby o pozycji liderskiej. Tymczasem prawda, ani wybór racjonalnego zachowania nie podlega weryfikacji demokratycznej. Prawda nie jest po środku - jak twierdzi wiele osób, ale jest tam gdzie jest obiektywnie, czyli niezależnie od naszej woli i wyznawanych przekonań. Identycznie jest z wyborem racjonalnego postępowania. Dlatego tak się składa, że większość bardzo często się myli i wyznaje nieprawdziwe przekonania.
Logika poucza nas, że z nieprawdy (fałszu) wynika wszystko. Wnioski mogą prowadzić zarówno do racjonalnych zachowań, zgodnych z dobrem wnioskującego i zupełnie szkodliwych, moga tez byc obojetne dla jego funkcjonowania. Przez większość czasu istnienia ludzkości wierzono, że Ziemia jest płaska jak naleśnik i pogląd ten nie wpływał na zachowania ludzi, ani ich racjonalność lub jej brak. Brak znajomości logiki powoduje, że zanegowanie przesłanki prowadzi do negacji wniosków i przyjmowanych rozwiązań. Wcale nie jest to przypadek rzadki. W dużym biznesie też występuje.
Innym znacznie obciążającym racjonalność wnioskowania i podejmowania decyzji jest tzw. imprinting - atawizm ukształtowany w procesie ewolucji. Przychodzący na świat przedstawiciele młodego pokolenia, którzy starali się przebywać w otoczeniu matki i wykonywali jej polecenia mieli większe szanse na przeżycie. Zjawisko to dotyczy już nawet kurcząt, które są natychmiast po wykluciu  starają się  przebywać obok czegoś, co uważają za kwokę. Jeżeli kurczak wykluje się obok kota lub odkurzacza będzie za nim chodził (o ile kot go nie zje:). W przypadku ludzi mechanizm ewolucji wytworzył, że od rodziców przejmujemy wzory zachowań i przekonań. Imprinting przejawia się więc tym, że wcześniej poznane zachowania, przekonania i poglądy znacznie silniej wdrukowują się w naszą świadomość i są trudno usuwalne. Zwróćmy uwagę jednak na fakt, że zachowania i przekonania poprzedników wraz z coraz szybciej zmieniającym się światem stają coraz mniej przydatne w racjonalnych zachowaniach. Póki tempo zmian było znikome, rozbieżność ta była niewielka. Obecnie może być olbrzymia i w coraz większym stopniu utrudniać racjonalne zachowania, prowadząc nawet do skrajnej nieracjonalności.
Zauważmy przy tym, że proces ewolucji wyuczył nas też, żeby głównie rozpoznawać, traktować jako prawdziwe i stosować się do względnie prostym jednowymiarowych zależności. A przecież otaczający świat nie da się wytłumaczyć przez nawet bardzo wiele zależności funkcjonujących w naszym mózgu dość równolegle wobec siebie. Współczesny świat, w tym świat gospodarki jest światem współzależności wielowymiarowych a na dodatek siła tych współzależności ulega stałym zmianom. Natura niestety nie wyposażyła nas w umiejętność zauważania tego zjawiska i stałego weryfikowania ilości zmiennych oraz siły współczynników wzajemnie na siebie oddziaływujących. Naturalna chęć uproszczenia do zależności jedno, dwu i trzy wymiarowych bardzo poważnie upośledza możliwość prawidłowej diagnozy a zatem i racjonalnej strategii - drogi dochodzenia do celu, który też może podlegać zmianom w czasie.
            Przez tysiąclecia prawie nie następowały żadne zmiany, a proste zasady będące uogólnieniem własnych doświadczeń bardzo podobnych do doświadczeń poprzednich pokoleń były warunkiem przetrwania i przekazania genów. Szybkie uogólnienie doświadczenia np. konieczności odstąpienia walki z lampartem lub tygrysem były warunkiem przetrwania. Dzisiejsze otoczenie gospodarcze człowieka nie dostarcza na ogół tak dramatycznych konsekwencji, ale tempo zmieniania się otoczenia przyspiesza wykładniczo.
            W efekcie imprintingu przywiązywanie się łatwo i mocno do utworzonej przez nas teorii – polegających na uogólnianiu naszego doświadczenia. Sprzeczne z naszą teorią doświadczenia wypieramy albo tak interpretujemy by potwierdzały nasz pogląd a zatem utrzymujemy stan wyznawania fałszywych przekonań skąd tylko mały krok do zupełnej nieracjonalności.
            Nauka racjonalnego generalizowania doświadczeń jest psychologicznie bardzo trudna tak samo jak krytyczna weryfikacja dotychczasowych przekonań pod wpływem nowych, innych doświadczeń. Jest to tak trudne, gdyż sprzeczne z naturą, wreszcie trzeba wiedzieć o tych słabościach ludzkiego umysłu i umieć z nimi walczyć. A to, jak na razie, nie jest wiedzą rozpowszechnioną.
Aby racjonalnie realizować swoje zamierzenia trzeba móc precyzyjnie komunikować się z otoczeniem, bez tego powstaną liczne nieporozumienia, które prowadzą do zwiększenia kosztów transakcyjnych, a nawet niemożności realizacji stawianych celów.
Aby komunikacja werbalna była niezakłócona trzeba móc posługiwać się tym samym językiem, ale również tymi samymi skrótami myślowymi i symbolami, posiadać sprawny narząd mowy i słuchu (seplenienie może być przyczyną wielu utrudnień).  Jeszcze  ważniejsze jest posiadania  sprawnego ośrodeka mowy by móc prawidłowo i precyzyjnie przekazywać treść oraz odpowiednie umiejętności i wiedzę aby odebrać przekaz. Nie wszyscy mieniący się homo sapiens posiadają wszystkie potrzebne te cechy. Wszystkie powyżej przedstawione zależności upoważniają do zadania pytania: Co jeszcze pozostało z homo oeconomicus.
Przedsiębiorstwo
Jak widzimy tak niedoskonały jeśli chodzi o racjonalność człowiek zarządza i współ zarządza przedsiębiorstwami, których celem utworzenia i działania w gospodarce rynkowej jest długookresowa maksymalizacja zysków. To ona ma być tym, co głównie motywuje właścicieli do tworzenia i prowadzenia, a w reszcie rozwoju przedsiębiorstw. Pogląd ten jest dogmatem dla ekonomistów ze szkoły marksistowskiej, ale również wyznaje go znaczna część liberałów z Miltonem Friedmanem na czele. Czy jednak tak jest?
W każdym nie jednoosobowym przedsiębiorstwie pracownicy mają swój udział w sukcesie firmy. Sukces zależy od ich wiedzy, umiejętności, pracowitości, ale i lojalności wobec firmy. Trudno przyjąć, by wszyscy pracownicy przykładali dobro firmy ponad swoje. Jest to raczej sytuacja wyjątkowa. A zatem faktyczne funkcjonowanie firmy staje się wypadkową celu właściciela oraz różnych celów pracowników lub ich grup.
Wraz ze wzrostem skali firmy i skomplikowania struktury zarządzającej rośnie wpływ tej ostatniej, a maleje właściciela.
 
Rosnący poziom stosowanych technologii, komplikujących się procesów technologicznych, wydłużania się łańcuchów dostaw  wynikających z międzynarodowego podziału pracy  oraz uczestnictwo w światowym rynku finansowym powoduje, że lawinowo rośnie wpływ na realizowane decyzje nie tylko zawodowych kierowników ale i specjalistów różnych dyscyplin. Zjawisko to po raz pierwszy opisał J.K.Galbraith nazywając technostrukturą, tę wpływową grupę wewnątrz współczesnych wielkich organizacji gospodarczych.
Przesunięcie się faktycznej władzy w firmie do rąk tej struktury spowodowało wiele istotnych konsekwencji do funkcjonowania firmy i stopnia realizacji zasadniczego celu dla właścicieli przedsiębiorstwa rynkowego - maksymalizacji zysków.
Dopóki realizowany, a właściwie wykazywany zysk jest co najmniej na poziomie średniego w branży, dopóty właściciele akceptują postępowanie technostruktury. Jednak gdy okaże się on niższy, wówczas następuje interwencja właściciele w proces zarządzania co wiąże się też z decyzjami kadrowymi.
 
Obawa kierowników i specjalistów przed taką sytuacją  prowadzi do wielu zmian w funkcjonowaniu firmy - wszystkich istotnie ograniczających możliwości racjonalnego dążenia do maksymalizacji zysku.
 
Członkowie technostruktury tworzą nadmierne zapasy i rezerwy służące za swoistą poduszkę w momencie pogorszenia się osiąganych zysków. Jest oczywiste, że utrzymywania nadmiernych rezerw, w tym mocy produkcyjnych, rezerw możliwości wprowadzenia udoskonaleń technologicznych i redukcji kadry oraz  najróżniejszych zapasów,  od surowców części i podzespołów do rezerw gotówkowych oraz kunktatorskie ograniczania wszelkich ryzyk prowadzi do zwiększania kosztów , obniżenia produkcji i długofalowo obniżania poziomu realizowanych zysków. Chęć eliminacji ryzyka powoduje, że znacznie trudniej przebijąją się zasadnicze zmiany technologii, a wysiłek skupiony jest na ulepszaniu już posiadanej technologii,  co powoduje że wchłanianie postępu technicznego dokonuje się znacznie wolniej co długofalowo jest ograniczaniem racjonalności firmy. Chęć realizacji zysków na wszystkich etapach zmian technologicznych wydaje się racjonalnym z punktu widzenia krótkoterminowego maksymalizowania zysków, nie musi jednak tak być z punktu widzenia długookresowej strategii. Zachowawcze i ostrożne postępowanie technostruktury prowadzi do nadmiernego wzrostu firmy i jego zamrożonego majątku, lecz naraża równocześnie na jej wolniejszy rozwój , a więc długofalowo ryzyko przegrania z konkurencją bardziej odważnej, ale i racjonalnej strategii gry rynkowej i rozwoju. Nadmierny wzrost powoduje też wzrost ociężałości decyzyjnej firmy w wyniku biurokratyzowania się struktury, a ograniczenie realizowanych zysków oznacza faktyczne ograniczenie możliwości inwestycyjnych i rozwojowych.
Ten mechanizm wynikający z faktycznej kontroli nad przedsiębiorstwem przez technostrukturę rodzi również długookresowe konsekwencje dla makroekonomicznej efektywności. Realizacja takiej  strategii oznacza faktycznie mniejszy potencjał inwestycyjny w dodatku nie racjonalnie inwestowanej. Co ogranicza możliwości inwestycyjne i rozwojowe firm a zatem i całej gospodarki.
Państwo
 
Ronald Reagan mawiał ( cytuje z pamięci) “Państwo nie jest od rozwiązywania problemów, to państwo jest problemem”.  I zapewne w tym poglądzie jest wiele racji - państwo jest też albo po pierwsze niezwykle zbiurokrytyzowaną instytucją w ramach której łatwo i szybko rozpowszechnia się wiara w  potęgę i skuteczność kontroli, która ma zapewnić, że gospodarka i społeczeństwo funkcjonować będą tak jak to ustalą funkcjonariusze państwa. Ito niekoniecznie z demokratycznym mandatem. Ci jednak, którzy mają demokratyczny mandat i chcą poważnie traktować swoje obietnice przedwyborcze zsuwają się szybko w   zupełnie przecież nieracjonalny populizm , rodzący w jeszcze większe problemy dla społeczeństwa i gospodarki. Na przykład rozbudowa zdobyczy socjalnych może prowadzić do wstrzymania rozwoju, a nawet wzrostu gospodarczego ze względu na brak możliwości inwestycyjnych. Gorzej rozrost zdobyczy socjalnych prowadzi do pojawienia się bezrobocie dziedzicznego, który staje się trwałym elementem obciążającym gospodarkę, jej możliwości i akumulacyjne i produkcyjne. Rośnie bowiem ilość osób wypychanych z rynku pracy, który posiedli kompetencje wygodnego życia na rachunek pracujących. Próba ich przywrócenie do grona pracujących staje się trudna i kosztowna  lub wręcz niemożliwa szczególnie w liberalnej demokracji. Rozrastający się aparat administracji państwowej staje się coraz bardziej zbiurokratyzowany co powiększa koszty działalności produkcyjnej. Rośnie stopień skomplikowania i uciążliwości funkcjonowania gospodarki, inaczej mówiąc koszty transakcyjne funkcjonowania niepomiernie rosną.Równocześnie aparat państwa skutecznie potrafi wymuszać wysokie opłacania swoich ‘usług’ co jest kolejnym obciążeniem racjonalności funkcjonowania gospodarki.
 
 
Wraz z postępującym rozwojem gospodarczym koncepcja państwa jako jedynie ‘nocnego stróża ’ staje się nie realistycznym anachronizmem. Do osiemnastego wieku rola państwa poza zapewnieniem funkcji bezpieczeństwa zewnętrznego i wewnętrznego, sprawiedliwości obejmowała ewentualną budowę wałów przeciwpowodziowych i minimalna ilość bitych dróg i mostów oraz edukacji obejmującej malutką część społeczeństwa. Współcześnie rola ta rozrosła się niepomiernie. Nie ma państw w których nie było by mniej lub bardziej rozwiniętej polityki wypłaszczania wahań koniunktury, budowy i utrzymania infrastruktury (komunikacyjnej, telekomunikacyjnej , fitosanitarnej) zapewnienia w mniejszym lub większym stopniu dostępności do edukacji i służby zdrowia. Żaden z rozwiniętych i wysokorozwiniętych krajów nie może istnieć bez rozbudowanych służb społecznych i badań naukowych . Istnieją w nich   ogólnodostępne systemy kształcenia na wszelkich szczeblach finansowane z funduszy publicznych przy równoległym istnieniu kształcenia prywatnego, które jednak nie obejmuje wszystkich dyscyplin nauki. W efekcie coraz większa część wytworzonej produkcji podlega redystrybuowaniu przez sektor publiczny. A w zasadniczym dla dalszego rozwoju - głównego współcześnie czynnika tworzenia bogactwa i warunku zachowania suwerenności rola państwa jest nie do przecenienia. Bez państwa  niemożliwe jest prowadzenie w współczesnej skali badań podstawowych i stosowanych ale i w dużym stopniu prac wdrożeniowych. Bez państwa nawet powstający za granicą postęp techniczny nie mógłby być sprawnie implementowany.
 
Podsumowując funkcjonowanie współczesnej efektywnej gospodarki  niemożliwe byłoby bez zbudowanej i utrzymywanej z funduszy społecznej  infrastruktury, a cykliczne załamanie koniunktury hamawałyby  tempo wzrostu PKB. Niemożliwe byłoby wykształcenie dostatecznej ilości w racjonalnej strukturze siły roboczej potrzebnej do obsługi nowoczesnej gospodarki.  Podobnie jak niemożliwe byłoby skuteczne zwalczanie epidemii wśród ludzi i zwierząt.
 
Rosnąca rola państwa powoduje, że coraz więcej władzy znajduje się w gestii jego funkcjonariuszy. A stopień skomplikowania zagadnień powoduje,  że ich działalność jest mało kontrolowalna. Na dodatek  tworzące się grupki interesów są w stanie realizować partykularne cele sprzeczne z racjonalnością makroekonomiczną. Dopiero daleka  patologizacja  tych grup wywołuje reakcję społeczną, która jednak jest znacznie opóźniona i nie zawsze skuteczna co wynika z ograniczenia mechanizmów kontroli demokratycznej, rozumianej od oligopolu informacyjno - propagandowego wpływu lobby ekonomicznych i ekonomiczno- politycznych grup interesów na formalne mechanizmy demokratyczne aż po ustanowienie różnych form dyktatury. Następnym silnych czynnikiem wpływającym na długookresową racjonalność makroekonomiczną zachowań władz jest faktycznie występujący model wartości i ich stopień zaakceptowania przez społeczeństwo i klasę społeczną. Niezależnie od oficjalnie ogłoszonych wartości.
 
Zauważmy przy tym, że demokracja również niegwarantujące racjonalności zachowań makroekonomicznych. Demokratyczna weryfikacja powoduje  pojawienie się zupełnie nieracjonalnych acz  oczekiwanych przez wyborców postępowań władz.  Oczywiście przyjęte rozwiązania instytucjonalne mogą ułatwiać bądź ograniczać nieracjonalność zachowania władz publicznych.
 
Można zapewne zgodzić się, że model oświeconej dyktatury jest  najbliższy racjonalnym zachowaniom mikroekonomicznym oczywiście pod warunkiem, że faktyczni władcy charakteryzować będą wysoce moralnymi postawami nie tolerując u podwładnych żadnych odstępstw, dopuszczania kumoterstwa i korupcji.  Będą rygorystycznie stosować racjonalne kryteria doboru członków technostruktury państwa, aby ta kompetentnie i w miarę uczciwue w interesie ogółu realizowała politykę gospodarczą.
 
Jak widzimy z racjonalnością nie jest najlepiej i to na wszystkich etapach. Pozytywne jest to, że jest co poprawiać na każdym z nich, a więc osiągać lepszy stan. Pozostaje otwarte pytanie: dlaczego jest tak dobrze, jeśli jest tak źle?
 

W blogu Spostrzeżenia 2019/10/23 - 22:07 Czytaj

Business Dialog Bulletin - widok książki

Premium Drupal Themes by Adaptivethemes