Przejdź do treści
Zapraszamy

Czytelników, rozmówców na forum, Autorów, Blogerów, Redaktorów,...

Przeczytaj o możliwościach korzystania z witryny i współpracy

Salon Business Dialog Klub Inspirations Klub Dialog CIO Business Meeting Point Kwintesencja Projekty Business Dialog

Firma od nowa czy ja nowy?

luty 7, 2018 dodany przez Anonimowy

Gdy pracujemy u kogoś na posadzie, to marzy nam się wolność i niezależność.  Czytamy o tych, którzy poszli na swoje, czytamy o startupach, mamy wrażenie, że tak to dzieje się a dzieje, dużo i pozytywnie. Tam jest prawdziwe życie!
Pracując w  korpo, myślimy o startupie czy po prostu własnej firmie jako o nowych możliwościach, które dzięki temu uzyskamy. Startupy przyciągają naszą uwagę jak silny magnes, od którego nie da się odczepić. Jeśli nadarzy się okazja, a w nas będzie wystarczająco dużo odwagi i chęci spróbowania czegoś nowego, to zastanawiamy się, czy nie zacząć od nowa. Zwłaszcza jeśli nie przyduszają nas jakieś pilne zobowiązania.
Czasem wtedy wracamy do młodości, kiedy wszystko wydawało się możliwe, a żadne trudności zbyt wielkie. Nie pamiętamy już  tamtych wyrzeczeń, napięcia, ryzyka i niespodzianek, nie zawsze dobrych. W ustach nie ma już smaku tamtych porażek, nieudanych prób.
Wydaje nam się, że zaczynając zawodowo od nowa – własną firmę tym razem – odzyskamy sprawczość młodości, a od kłopotów uchroni nas doświadczenie późniejszych lat. W efekcie dostanie drugie, lepsze życie zawodowe.
Więc wchodzimy w to: we własną firmę, w startup
Euforia trwa tylko chwilę. Potem następuje seria mniejszych i większych porażek, bo po prostu jesteśmy nowicjuszami w roli właściciela i przedsiębiorcy, uczymy się, więc nie może być samych sukcesów. Zaczynamy się zastanawiać co jest nie tak, czy to tylko ból początku czy coś więcej. Słyszymy, że innym się udaje, więc próbujemy dalej. Dalej jest coraz ciężej i trudniej, coraz więcej spada nam na barki. Do firmy dołączają kolejne osoby, aby zasmakować startupu. No i robiliśmy dobrą minę, więc tak do końca nie wiedzą, jak ciężko jest. Choć rzeczywistość zaczyna nas przerastać, to wobec świata nie spuszczamy z tonu. Na Brylujemy na portalach społecznościowych, wistując wszystko co świadczy o tym, jacy jesteśmy dobrzy i jak nam dobrze idzie.
Niektórzy z zespołu nie wytrzymują tempa, liczby tematów i ciągłej walki o każdą złotówkę. Brak stabilności i niepewne jutro zaczyna wpływać na nasze relacje, w domu potęgują się problemy. Wspólnik pyta „i jak”? Odpowiadamy, że „Mamy leady”. Żona pyta „jak idzie?”, my na to „w przyszły miesiącu powinienem już zarobić”. Niektórzy grzecznie dziękują i odchodzą, inni po cichu szukają powrotu do korpo.
Zaczynamy się zastanawiać, czy dać już za wygraną. Czy czas już ocenić nasze przedsięwzięcie?
Czy jeśli miałoby się udać, to już udałoby się?
Przecież daliśmy z siebie wszystko i mamy ciekawy produkt. Przecież mamy kontakty, wiedzę i umiejętności. Wiemy, że to ma sens. Ale kiedy będą efekty? Zastanawiamy się, co będzie za dzień, tydzień, miesiąc, gdzie będziemy za rok?
Przekonujemy sami siebie i otoczenie, że trzeba iść dalej, choć efektów (tych finansowych) jeszcze nie widać. Angażujemy się w to i tamto, wiążemy koniec z końcem, wybieramy co robić a czego nie, co zlecić co zrobić samemu, szukamy wsparcia i pomocy. W pewnym momencie albo zbyt duże ryzyko naszego startupu materializuje się i ponosimy ostatecznie porażkę, albo mamy szczęście, wystarczy nam czasu i pieniędzy i wychodzimy na prostą. Uff jesteśmy na fali, udało się!
Inni nam zazdroszczą. Gryzą się dlaczego im nie idzie, choć przecież powinno!
Nie wiedzą, jak wieloma wyrzeczeniami, rozczarowaniami, zwątpieniami,  okupiliśmy nasz sukces. Jak blisko byliśmy rezygnacji! Własna firma, startup to pasmo porażek i pomyłek, ciągłe przeciąganie liny i przełamywanie barier własnych i naszego zespołu. Tylko tym się udaje, którzy po kolejnym upadku, potrafią powstać i starać się jeszcze mocniej i mądrzej. Czasem musimy radzić sobie sami, a czasem pomoc nadchodzi od nieoczekiwanych osób. Wytrwałość, emocjonalna akceptacja ryzyka i otwartość na ciągłe zmiany – tylko taka postawa daje szansę młodej (stażem) firmie.
Jesteśmy na fali, ale……
No, właśnie…. przecież nie na zawsze.  Do kolejnego kryzysu, spowodowanego własnym błędem, zmianą regulacji, wejściem konkurencji, oszustwem wspólnika, a może po prostu do kolejnego „sprawdzam” rynku…..
Decydując się na własny biznes, zwłaszcza startup czyli zakładając że będziemy ten biznes rozwijać, tak naprawdę nigdy nie wiemy, w którym miejscu jesteśmy. Czy ciągle próbujemy, czy ciągle jeszcze sprawdzamy, czy już czas na efekty, czy może głupio byłoby się już efektów spodziewać, czy jeszcze inwestować – emocje, energię, czas, pieniądze – czy najwyższy czas odpuścić?
Z tymi trzeba umieć żyć. Nie każdy umie.

W blogu Spostrzeżenia 2018/02/07 - 22:45 Czytaj

Business Dialog Bulletin - widok książki

Premium Drupal Themes by Adaptivethemes