Przejdź do treści
Zapraszamy

Czytelników, rozmówców na forum, Autorów, Blogerów, Redaktorów,...

Przeczytaj o możliwościach korzystania z witryny i współpracy

Salon Business Dialog Klub Inspirations Klub Dialog CIO Business Meeting Point Kwintesencja Projekty Business Dialog

Ceny frachtu i niemiecki eksport, czyli jak poruszać się w gąszczu wskaźników. Spotkanie 9.05.2014

maj 10, 2014 dodany przez Anonimowy

Świat jest nieprzewidywalny, a w biznesie najcenniejszym aktywem jest przewidywalność. Sukces odniosą ci, którzy trafnie ocenią przyszłe trendy i podejmą właściwe decyzje. Ekonomiści, statystycy i analitycy publikują nieustannie nowe dane i wskaźniki ekonomiczne, które mają dostarczyć możliwie najlepszych informacji biznesowych decydentom. Jak się poruszać w tym gąszczu? Jak interpretować napływające informacje? Czy technologia może w tym pomóc? Na te pytania szukaliśmy odpowiedzi podczas spokania Klubu Dyrektorów Finansowych „Dialog”, które odbyło się 9 maja 2014 r. w Warszawie.
 
Zanim zacznie się interpretować wskaźnik, trzeba dobrze zrozumieć jego konstrukcję – zachęcał Mariusz Adamiak, CFA PKO Banku Polskiego. Często taka sama lub podobna nazwa skrywa inną treść. Weźmy choćby Produkt Krajowy Brutto. Jest to wartość dóbr i usług wyprodukowanych w danym okresie. Tymczasem w doniesieniach medialnych PKB utożsamiany bywa z wartością gospodarki. Wówczas słyszymy, że dług publiczny przerósł wartość gospodarki. To bzdura. PKB jest bowiem strumieniem, a nie zasobem. Kolejną sprawą jest wiarygodność liczenia tego wskaźnika. Osobiście uważam, że do PKB należy wliczać szarą strefę, a nawet działalność nielegalną, łącznie z dochodami z prostytucji, handlem narkotykami, etc. PKB jest bowiem  katagoria ekonomiczną, a nie etyczną. Holandia na przykład wlicza seks biznes, a reszta Unii Europejskiej nie, co stawia pod znakiem zapytania porównywalność wskaźników poszczególnych krajów.
 
Obserwować rynki
 
Wskaźniki dzielimy na trzy grupy: historyczne, bieżące i wyprzedzające. – Historyczne mają znaczenie przy tworzeniu modeli ekonomicznych, bieżące w przypadku, gdy dane publikowane są z dużą częstotliwością, a wyprzedzające przy przewidywaniach koniunktury w gospodrce realnej i na rynkach finansowych – tłumaczył Mariusz Adamiak. Dla biznesu najważniejsze są więc wskaźniki wyprzedzające. Gdy mamy do czynienia z rynkami płynnymi, z dużą liczbą uczestników i transakcji, najwięcej wyczytać można z tego, co się na nich dzieje. Rynki płynne najlepiej odzwierciedlają koniunkturę gospodarczą, a kursy giełdowe wyprzedzają dane z gospodarki realnej o kilka miesięcy. Porównanie giełdy do barometru koniunktury jest więc w pełni uprawnione.
 
Na ogół potrzebna jest jednak bardziej dogłębna analiza. – Poza indeksami warto analizować również subindeksy – radził Mariusz Adamiak. Ale trzeba wiedzieć, że mamy różne kategorie spółek, są spółki cykliczne i spółki defensywne. Niektóre branże, na przykład farmaceutyczna, nie są podatne na bieżącą koniunkturę. Inne, na przykład reklama, reagują z opóźnieniem, przynajmniej w Polsce. Natomiast spółki, które na przykład zajmują się oferowaniem pracy tymczasowej, są bardzo podatne na zmiany koniunktury.
 
– Języczkiem u wagi, który warto obserwować, jest także krzywa rentowności papierów wartościowych dłużnych – kontynuował Mariusz Adamiak. Jeśli długoterminowe obligacje idą do góry, a krótkoterminowe rosną słabiej, można oczekiwać, że będą podwyżki stóp procentowych, to raczej dobra wróżba dla gospodarki. Nie ma wprawdzie stuprocentowej pewności, bo w gospodarce nigdy jej nie ma, ale prawdopodobieństwo poprawy koniunktury jest duże. Oczywiście przewidywany wzrost stóp może wynikać z oczekiwań inflacyjnych, ale takie oczekiwania też nie są złym sygnałem, pod warunkiem, że inflacja pozostaje pod kontrolą.  
 
Selekcjonować wskaźniki
 
Każdy przedsiębiorca czy dyrektor finansowy powinien zwracać uwagę na to, co dla jego firmy jest  najważniejsze, musi więc selekcjonować wskaźniki. – Na przykład w amerykańskim indeksie wyprzedzającym - Conference Board wyselekcjonowano cztery komponenty, które szybko reagują na koniunkturę – mówił Mariusz Adamiak. Są to: liczba pozwoleń na budowę, godzinowa stawka wynagrodzenia, giełda, liczba wniosków o nowe zasiłki socjalne. Jeśli wniosków o zasiłki przybywa więcej niż 400 tysięcy tygodniowo, znaczy to, że koniunktura słabnie, gdy spada poniżej tej granicy – koniunktura rozkręca się. Bardzo przydatnym wskaźnikiem w prognozowaniu koniunktury gospodarczej jest także zmiana tempa przyrostu kredytu. Nie chodzi o zwykły wzrost, lecz o wzrost dynamiki, czyli wzrost wzrostu. Jeśli w jednym miesiącu tempo przyrostu wynosiło 1 proc., a w kolejnym 2 proc., to dobry zwiastun. Ten wskaźnik działa z mniej więcej półrocznym wyprzedzeniem. Tyle czasu potrzeba, by kredyt wszedł do gospodarki realnej i zaczął działać ożywiająco.
 
Czy obecnie mamy oznaki kredytowego ożywienia? – pytali dyrektorzy finansowi. – W strefie euro obserwujemy minimalny dodatni impuls kredytowy, w Polsce nieco silniejszy – stwierdził Mariusz Adamiak. –  W ubiegłym roku banki, które mają spółki-matki zagranicą, w ogóle nie udzielały kredytów firmom, w tym roku obserwujemy nieco większy apetyt na ryzyko i na kredyty – dodała Romualda Stankiewicz, dyrektor Centralnego Regionalnego Oddziału Korporacyjnego w Warszawie PKO BP.  Najwięcej kredytów trafia do branży deweloperskiej, co jest dobrym prognostykiem. – Uważam, że branża deweloperska nie jest rezprezentatywna, bo jej popyt jest sztucznie zawyżony, co wynika  z dużego niedoboru mieszkań w Polsce – polemizował Piotr Szczurowski. Musimy więc jeszcze zaczekać, aż popyt na kredyt zacznie być udziałam również innych branż.
 
Analizować wrażliwe segmenty
 
Poza tempem przyrostu akcji kredytowej i krzywą rentowności papierów skarbowych warto jest śledzić także inne wskaźniki. – Na przykład analizować, jak zachowują się korporacyjne papiery dłużne, jak są oprocentowane w stosunku do papierów skarbowych – namawiał uczestników spotkania Mariusz Adamiak. Przypomnę, że takie papiery mogą posiadać rating lub go nie posiadać. Te z ratingiem zwane są inwestycyjnymi, a te bez ratingu nieinwestycyjnymi lub śmieciowymi, choć ja tej nazwy nie używam. Lepsze są oczywiście oprocentowane niżej, gorsze wyżej. I w jednej grupie, i w drugiej są segmenty bardzo wrażliwe na koniunkturę. Najbardziej podatne na zmiany koniunktury są firmy z tak zwanego środka, ani słabe, ani mocne. Słabe zmiecie nawet słaby podmuch, a mocne oprą się potężnej burzy.
 
Nie sposób pominąć także rynków surowcowych. – Ceny surowców same w sobie są prognostykiem – tłumaczył Mariusz Adamiak. Na przykład ceny miedzi czy stali. Ale bardziej wyrafinowanym wskaźnikiem są ceny frachtów. Jak wiadomo, większość surowców  transportowana jest drogą morską. Możliwości tego transportu są na świecie sztywne, bo floty handlowej nie da się powiększyć w krótkim czasie. Gdy więc rośnie obłożenie tej floty, gdy wskaźnik cen frachtów rośnie, to znaczy, że idzie ku lepszemu.
 
Dla polskich analityków ważnym elementem analizy koniunktury jest przyszły eksport niemiecki. – Wskaźnik eksportu niemieckiego Instytutu Ifo zawiera taki komponent – wyjaśniał Mariusz Adamiak. Jest on ważny i ciekawy z punktu widzenia przyszłej koniunktury, ponieważ dywersyfikacja niemieckiego eksportu pokrywa się z handlem światowym, a krzywe polskiej produkcji przemysłowej i niemieckich zamówień eksportowych, czyli przyszłego niemieckiego eksportu, po nałożeniu świetnie się zgadzają.        
 
Nie pomijać kontekstu
 
Chcąc przewidywać przyszłą koniunkturę, nie wystarczy przyglądać się dynamice PKB, obserwować rozwój akcji kredytowej, giełdę, rynek papierów dłużnych skarbowych i komercyjnych, warto badać także inne zdawałoby się nietypowe wskaźniki, jak ceny frachtów czy niemieckie zamówienia eksportowe. Ale nawet najbardziej wyrafinowana analiza wskaźników na niewiele się zda, jeśli pozbawimy jej kontekstu ekonomicznego, politycznego czy społecznego. – Rosnące stopy procentowe mogą oznaczać, że firmy zaczynają więcej produkować i chcą się rozwijać, ale może to być także efekt rosnącej inflacji, nad którą trzeba zapanować – zauważył Olgierd Bagniewski, główny ekonomista KDF „Dialog”. Spadające bezrobocie powinno cieszyć, ale gdy w tym samym czasie mamy do czynienia z masową emigracją zarobkową, wskaźnik przestaje być zwiastunem ożywienia. W zależności od polityki gospodarczej i fazy cyklu koniunkturalnego spadek bezrobocia może prowadzić do poprawy koniunktury na rynku papierów wartościowych lub do jej osłabienia, bo wtedy można oczekiwać, że państwo wycofa się z pobudzania koniunktury. Wojny, katastrofy, a nawet zmiany przepisów mogą znacząco zniekształcić wymowę wskaźników i zmienić ich interpretację. Dlatego badając je, trzeba uwzględnić zmiany zachodzące w otoczeniu. To bywa trudniejsze niż sama analiza wskaźnikowa.
 
Jak w tym kontekście prezentuje się rola technologii i coraz bardziej wyrafinowanych programów komputerowych, którymi posługują się analitycy? Odpowiedź narzuca się sama – technologia jest pomocna w prognozowaniu koniunktury, ale bez człowieka pozostaje martwą atrapą. – Maszyna nie zastąpi człowieka tam, gdzie w grę wchodzą zmiany jakościowe – stwierdził Jan Michałowicz. Maszyna działa tak, jak zostanie zaprogramowana. To człowiek musi sterować procesem przewidywania i podejmowania decyzji. Analiza prognostyczna nie może sprowadzać się do jednego wskaźnika, trzeba wyselekcjonować grupę wskaźników, uwzględnić zmiany strukturalne zachodzące w otoczeniu. Badania nad podejmowaniem decyzji pokazały, że te, które są podejmowane spontanicznie, bez uprzedniej analizy, mają o 30 proc. większe szanse powodzenia. To tak zwana szybka decyzja. – Ale nawet w takim przypadku jakiś proces proces analityczny ma miejsce, odbywa się on jednak poniżej progu uświadomienia tej czynności – dodał Olgierd Bagniewski.
 
– Każdej decyzji towarzyszy oczywiście czynnik szczęścia, ale my chcemy osiagnąć sukces dzięki wiedzy, doświadczeniu i umiejętnościom – podsumował dyskusję Mariusz Adamiak. To zaś  oznacza, że powinniśmy starać się jak najlepiej ocenić sytuację i jej rozwój w przyszłości. Wyselekcjonować odpowiednie wskaźniki, przeprowadzić analizę otoczenia, powziąć plan postępowania i wcielać go w życie. Pewien znany amerykański trener powiedział: prognozowanie jest trudne, zwłaszcza jeśli dotyczy przyszłości. To oczywiście anegdota, ale dobrze oddaje wyzwania, przed którymi staje każdy analityk.    

Relacje ze spotkań Business Dialog 2014/05/10 - 13:47 Czytaj

Business Dialog Bulletin - widok książki

Premium Drupal Themes by Adaptivethemes