Przejdź do treści
Zapraszamy

Czytelników, rozmówców na forum, Autorów, Blogerów, Redaktorów,...

Przeczytaj o możliwościach korzystania z witryny i współpracy

Salon Business Dialog Klub Inspirations Klub Dialog CIO Business Meeting Point Kwintesencja Projekty Business Dialog

Wyższość podszyta strachem

maj 3, 2018 dodany przez Anonimowy

Nie tak dawno przetoczyła się przez naszą społeczność, tutaj na blogu Business Dialog, dyskusja na temat tego, czy doskonalić się w działaniu czy raczej wdrożyć technologię, która tę naszą niedoskonałość przykryje czy wręcz unieważni. Pretekst do tej dyskusji był w istocie błahy: dwóch kolegów, doświadczonych menedżerów korporacyjnych,  przygotowało aplikację, która pozwala na wirtualne spotkanie typu "burza mózgów", eliminując plagę nieefektywnych spotkań w realu. Jeden z uczestników powiedział: Pewnie znajdą się chętni, którzy  sięgną po "protezę", zamiast wypracowywać prawidłowy model zebrań. Ja jednak sugeruję, jeśli masz problem z zebraniami, ucz siebie i pozostałych prowadzić dyskusję.
Wtedy zauważyłam to spostrzeżenie, ale nie doceniałam jeszcze jego powagi. Może dlatego że chodziło raptem o jakąś apkę....Dzisiaj mija dokładnie cztery tygodnie od czasu, gdy post prowokujący tę dyskusję pojawił się tutaj w Business Dialog. Od tego czasu uczestniczyłam w kilku dyskusjach na temat automatyzacji i robotyzacji, usłyszałam wypowiedzi dziesiątek osób. Jest to bowiem jeden z tematów wiodących tegorocznych Kongresów związanych z Konkursem Dyrektor Finansowy Roku, a także ważny aspekt przyznawanego na Kongresach wyróżnienia Digital Finance Award, opracowanego w naszym Klubie Dyrektorów Finansowych "Dialog".

Szybko dało się zauważyć, że łatwo wpadamy w stereotypy, rozmawiając o automatyzacji i robotyzacji, np. procesów finansowych. Że roboty zabiorą nam pracę, sprawczość, władzę, zdegradują nas.  Tak trudno przychodzi nam do głowy, że jest wręcz odwrotnie, że roboty podnoszą nam poprzeczkę. Biorą na siebie zadania rutynowe lub pracochłonne, dając możliwość popisania się jedynie ludzką kreatywnością, intuicją, odpowiedzialnością, moralnością, czułością. 
Ale jest jeszcze coś innego, o czym myślę coraz częściej: że powszechne używanie robotów i aplikacji obnaży małość człowieka. Nie słabość, nie kruchość, ale właśnie małość, ograniczoność, brzydotę. Uważamy się za koronę stworzenia, chodzimy dumni ze swojego człowieczeństwa, ale czy w istocie mamy aż tak dużo powodów do dumy z siebie? Przecież lubimy zabijać, poniżać, ranić, niszczyć, upokarzać, wyzyskiwać, robimy to z upodobaniem i coraz sprawniej. Najświętszą ideę potrafimy zmienić w plugawość lub zbrodnię, od wojen w imię Boga zaczynając, a kończąc na mega niesprawiedliwych organizacjach, które miały być turkusowe w imię godności człowieka. Oczywiście, pracujemy nad sobą, pracujemy, doskonalimy swoje dzieła, szukamy lekarstw na wywołane przez siebie patologie i choroby, ale.....
Dlaczego państwa i gospodarki mają problemy? Dlaczego społeczeństwa mają problemy? Dlaczego nasze organizacje mają problemy? No, przecież nie dlatego, że nie znane są rozwiązania tych - w każdym razie większości - problemów. Źle się dzieje, bo ludźmi częściej kierują niskie instynkty niż szlachetne, a także z powodu pychy, ograniczającej naszą zdolność refleksji i uczenia się. 
To taki banalny przykład - nieefektywne spotkania, na których ludzie nie umieją rozmawiać i dogadać się. Dlaczego nie możemy tego zmienić? Dlaczego nie umiemy siebie zmienić, aby zmienić te spotkania? Przecież wiemy, jak to powinno przebiegać i jacy my powinniśmy być. 
Może rzeczywiście lepiej porzucić tę jałową pracę nad poprawą jakości zebrań, i oddać temat w ręce technologii? Ona doprowadzi nas do wyniku, bez względu na nasze wady. Rzeczywiście, proteza. Pojawia się pytanie, z jakiego powodu warto tego kalekę podtrzymywać przy życiu, co on takie wartościowego wnosi, że warto mu dawać tę protezę...

Tzw. inteligentnych maszyn jest tym więcej, im więcej naszych wad i podłości mogą zastąpić. I tym mniej, im więcej jest życzliwości, uczenia się, szacunku dla siebie nawzajem. Oczywiście, maszyny bezdyskusyjnie mają zastosowanie w ciężkich, niezbezpiecznych lub pracochłonnych zajęciach, w ogóle mają wiele zastosowań, neutralnych względem naszego tematu.

Czasem myślę, że te współczesne technologie - których tak się boimy, a które zaraz będą powszechne - zafundują nam niezłą depresję: beznamiętnie, konsekwentnie, na każdym kroku będą ujawniać naszą ułomność, być może nienaprawialną. Jeśli się tym przejmiemy, to może jednak jest w nas coś więcej niż ta ułomność, a jeśli winę za naszą mierną kondycję zwalimy na maszyny, to one nas po prostu wyeliminują. W dalszej perspektywie eliminując oczywiście siebie, bo przecież powstały jako protezy dla nas, ludzi :)
Na ogół mówimy, że maszyny zdetronizują człowieka, bo są szybkie, bezbłędne, nie chodzą na zwolnienia, nie odczuwają strachu, nie mają moralnych dylematów, efektywnie uczą się, itd. Uważamy, że są "gorsze" w sensie humanistycznym, bo są lepsze w sensie "technicznym". A tego problemu nie ma.
Jest inny: czy na czas zauważymy, że obecność maszyn wymaga od nas więcej szlachetnego człowieczeństwa. Dzięki szlachetności i refleksyjności rozwiązuje się problemy, których maszyna już nie musi rozwiązywać. I wtedy maszyn będzie mniej, a my będzie szczęśliwsi ze sobą.

W blogu Spostrzeżenia 2018/05/03 - 19:52 Czytaj

Business Dialog Bulletin - widok książki

Premium Drupal Themes by Adaptivethemes