Przejdź do treści
Zapraszamy

Czytelników, rozmówców na forum, Autorów, Blogerów, Redaktorów,...

Przeczytaj o możliwościach korzystania z witryny i współpracy

Salon Business Dialog Klub Inspirations Klub Dialog CIO Business Meeting Point Kwintesencja Projekty Business Dialog

Rynek marzeń

marzec 31, 2011 dodany przez admin

Prawdziwa pewność wyboru swojego ideału życia, swojej ścieżki rozwoju, swojego marzenia ujawnia się w spokoju, konsekwencji i przyjaznym nastawieniu do innych wzorów życia. Nie w walce z wyborem innej ścieżki i innego ideału. Brakuje mi takiego rynku marzeń i wzorów życia, w którym konkurencja nie generuje przegranych.

Iwona D. Bartczak

Mam przekonanie, że w Polsce poradzimy już sobie z gospodarowaniem, z biznesem, a nawet z pracą. Wiele spraw w tym obszarze jest niedoskonałych, ciągle nieumiejętnie gospodarujemy kapitałem firm, co do wielu rozwiązań mamy sprzeczne uczucia, dla strategii rozwoju nie potrafimy jeszcze znaleźć ostatecznego wyrazu. Ale wiemy, o co chodzi w gospodarowaniu: chodzi o ten wymierny – choć nie zawsze materialny – kształt naszego świata. A doskonałość w tym uzyskuje się poprzez rynkową rywalizację, poprzez dochodzenie do zgody w postaci ceny, poprzez premię dla najlepszych, poprzez pobudzanie potrzeb u klientów, poprzez umiejętnie stosowanie wynalazków i odkryć naukowych, poprzez zręczne balansowanie między precyzją planowania i realizacji a elastycznością reagowania na nagłe bodźce. Dotyczy to zarówno makroekonomii, jak i mikroekonomii, czyli przedsiębiorstwa. Chociaż trzeba przyznać, że jeżeli chodzi o rynek pomysłów na ustrój gospodarczy, to go nie ma: jest jeden wzór. Całe szczęście na tyle pojemny, że można mówić o rynku na różne konkretyzacje tego wzoru. Jest wiele różnych wzorów gospodarowania w ramach kapitalizmu. I dobrze, i spierajmy się, który lepszy. I dobrze, próbujmy w dostępnych nam obszarach realizować te najbliższe naszym przekonaniom.

Widzę kłopot gdzie indziej. Rynkowi w sensie ekonomicznym nie towarzyszy równie bogaty rynek w sensie społecznym. A nawet stosowniej byłoby powiedzieć: rynku nie równoważy równie klarowny mechanizm ścierania się ideałów osobistych i obywatelskich, podaż szanowanych i atrakcyjnych wzorów życiowych, popyt na różne formy szczęścia. Nie ma rynku marzeń, idei i spełnienia. Albo może sprawiedliwiej byłoby powiedzieć, że jest bardzo skromny, że nie ma silnika rozwoju, nie pielęgnują go media, dziennikarze, pisarze...

Zrobiliśmy sobie krzywdę zawłaszczeniem słowa „sukces” przez biznes i politykę. Wypracowaliśmy sobie w zasadzie jedynie dwa modele życiowej pełni, realizacji, spełnienia, powodu do zadowolenia i dumy: kariera polityczna i kariera zawodowa, a raczej biznesowa. Mają cechy wspólne: zwycięstwo jednego oznacza przegraną drugiego, liczy się tylko pierwszy. Bycie drugim, trzecim i tak dalej nie jest uważane za osiągnięcie. Rozwój jest utożsamiany z awansem w hierarchii, wzrostem zamożności, posiadaniem materialnych oznak statusu społecznego, a uznanie otoczenia mylone jest z własnym zadowoleniem.

A jeśli nie kariera polityczna lub biznesowa w powyższym rozumieniu, to co? No właśnie brakuje mi licznych, spontanicznych i frapujących odpowiedzi na to pytanie.

Są, oczywiście, środowiska nieco wyróżniające się, np. ekologiczne, feministyczne czy twórcze. Jest nieco myśli o prawach mniejszości i prawach jednostki.

Ale słabością ich wszystkich jest to, że są to środowiska walczące o równouprawnienie i akceptację ze strony reprezentantów tych dominujących wzorów permanentnej kariery i awansu – organizatorów i uczestników wyścigu szczurów. Właśnie ta walka jest ich słabością. Albowiem zdradza kompleks, zdradza poczucie bycia gorszym, zdradza, że podświadomie akceptują ten dominujący wzór społeczny i indywidualny, że chcą go nie tyle zdezawuować czy zastąpić, co dorównać mu, zostać dopuszczonym do elity. Niestety, czasem walka z czymś sankcjonuje to coś, ponieważ sam fakt wyboru przeciwnika – uznania go za godnego bycia przeciwnikiem – uprawomocnia jego status.

A chciałoby się powiedzieć za Młynarskim „róbmy swoje”. Żyjmy po swojemu, wypracujmy to „po swojemu”, nie określając – i nie dowartościowując – przeciwników.

Prawdziwa pewność wyboru swojego ideału życia, swojej ścieżki rozwoju, swojego marzenia ujawnia się w spokoju, konsekwencji i przyjaznym nastawieniu do innych wzorów życia. Brakuje mi takiego rynku marzeń, w którym konkurencja nie generuje przegranych.

W publikacji: 
Biuletyn Nr 8, marzec 2011

Odpowiedzi

Witam

wrzesień 1, 2011 dodany przez Tymoteusz Bojczuk (niezweryfikowany), 6 lat 12 tygodni ago
Comment: 7

Witam.

Jestem pod wielkim wrażeniem Pani publicystyki. Przeczytałem kilka Pani rzeczy, i ciężko ukryć, że sporo się dowiedziałem (szczególnie, że ekonomia nie jest moją branżą).

Pisze jednak to pod tym konkretnym artykułem, bo chyba w jego pierwszym zdaniu posunęła się Pani cokolwiek za daleko.

"Mam przekonanie, że w Polsce poradzimy już sobie z gospodarowaniem, z biznesem, a nawet z pracą"

My, to znaczy kto? Osoby mieszkające na Saskiej Kempie? Bo chyba nie mówiła Pani ogólnie o Polakach, z których 6 milionów żyje na granicy ubóstwa, a prawie 2 miliony na granicy skrajnego ubóstwa. W tym kontekście "poradzenie z gospodarowaniem" można chyba rozumieć jako umiejętność przeczesywania publicznych koszy na śmieci, co jest widokiem nie rzadkim.

Szczerze oddany,
T.Bojczuk

Business Dialog Bulletin - widok książki

Premium Drupal Themes by Adaptivethemes