Przejdź do treści
Zapraszamy

Czytelników, rozmówców na forum, Autorów, Blogerów, Redaktorów,...

Przeczytaj o możliwościach korzystania z witryny i współpracy

Salon Business Dialog Klub Inspirations Klub Dialog CIO Business Meeting Point Kwintesencja Projekty Business Dialog

Z korporacji na swoje – moje doświadczenia

listopad 30, 2010 dodany przez admin

Jeżeli czytają Państwo ten tekst to znaczy, że idea porzucenia bezpiecznej (???) posady w korporacji gdzieś już u Was kiełkuje. A wraz z nią mnóstwo pytań i wątpliwości. Jak to będzie?

Leszek Frankiewicz

Jak poradzić sobie z brakiem stałego miesięcznego przychodu? Jak powiedzieć znajomym, że nie będę już dyrektorem? Jak zgodzić się na utratę całego blichtru korporacyjnego z samochodem, pozycją, wizytówką, siłą marketingową czy pozycją korporacji, za którą można się było schować i którą wygodnie było wykorzystywać do budowania poczucia własnej wartości? Koniec dostępu do prezesów, dyrektorów, koniec luksusowych hoteli, koniec przewodzenia ludziom, na których nam przecież zależy, którzy nam ufają, których przekonywaliśmy, że warto wszystko dać z siebie. Jak mam spojrzeć w oczy zespołu, który stworzyłem i powiedzieć, że to wszystko był marketing bullshit?

Ale z drugiej strony, jak długo mam tolerować głupotę i cynizm korporacyjnego wojskowego drylu? Jak długo mogę się uśmiechać do pajaca, który jakimś cudem jest moim szefem? Jak długo mam tłumaczyć palantom zza oceanu, że biznes tutaj wygląda inaczej?

A z trzeciej strony, co zrobić, żeby w niedzielę wieczorem nie myśleć nerwowo o poniedziałku? Jak nie przenosić problemów z firmy do domu? Jak to zrobić, żeby syna, któremu tyle razy obiecałem grę w squasha, nie odsyłać po raz kolejny do komputera z powodu durnych raportów, które miałem zrobić na wczoraj? Jak pamiętać o szkolnym przedstawieniu córki? Jak nie być gościem we własnym domu, którego życie rodzinne sprowadza się do załatwiania najważniejszych spraw?

Przez to wszystko przeszedłem. Byłem sprzedawcą, account managerem, wiceprezesem sprzedaży, dyrektorem handlowym na Polskę, Teritory Managerem mającym odpowiedzialność za większą część Europy Wschodniej.

Moja idea biznesu

Idea własnego biznesu powstała w 2001 roku. W tej chwili go mam. Było to osiem trudnych lat. Czy jest łatwiej niż w korporacji? Nie. W korporacji bywa łatwiej. Ale czasem nie można spojrzeć w lustro. Czasami nie można spojrzeć dziecku czy żonie prosto w oczy. Korporacja zabija inicjatywę. Korporacja kradnie czas za judaszowe srebrniki. Czasem dużo tych srebrników. Problem z tym, że mało ich zostaje, coś niby inwestujemy w fundusze, coś gdzieś odkładamy, coś inwestujemy w jakiś biznes. Ale to znów zajmuje czas, którego i tak mamy zbyt mało. A więc efekt jest mizerny.

Sprawdzamy się w tym, co robimy, praca jest naszą pasją. We własnym biznesie przecież też nie będzie miodu bez wysiłku, bez wyrzeczeń i właściwie po co cokolwiek zmieniać?

Kilka lat temu Iwona D. Bartczak – organizatorka społeczności menedżerskich - zorganizowała pierwsze spotkanie pod hasłem 'dyrektor na swoim'. Jedną z wypowiedzi była wypowiedź mojego kolegi pracującego w dużej, znanej korporacji informatycznej. Bardzo bronił pracy w korporacji argumentując w taki sposób, że daje mu to możliwość realizacji dużych projektów, daje możliwość rozwoju, którego nie miałby na swoim lub w małej firmie. Pomyślałem wtedy, że ma rację, że dużo w tym prawdy. Ale wtedy nie miałem jeszcze własnego biznesu. Dopiero się do niego przymierzałem. Dziś już tak nie myślę. Prawda jest taka, że jeśli jesteś dobry, to samo możesz robić u siebie, tyle że dodasz jedno zero do przychodów. Perspektywy, które otwierają się po założeniu własnego biznesu są ograniczone wyłącznie Twoją wyobraźnią. Teraz to już wiem. Pojawiają się możliwości, o których sobie w ogóle nie zdawałeś sprawy w korporacji. Najważniejszym swoim zasobem, którym jest Twój czas, dysponujesz sam.

Pasja daje napęd

Jest jednak jeden warunek. To, za co się bierzemy musi być naszą pasją, musi być naszą fascynacją, musi nami zawładnąć.

Ludzie dzielą się na dwie grupy.

Pierwsza z nich ma zdolność do generowania pieniędzy. Jak król Midas wszystko zamienią na dolary, złotówki czy euro.

Jeden z moich znajomych, w tej chwili ze stanem majątku gdzieś między Kulczykiem a Krauzem, kupił jednego dnia cały cukier ze wszystkich cukrowni na wschodzie Polski. Kilkaset ciężarówek przejechało przez weekend na zachód, gdzie to wszystko sprzedał. Pieniądze dopychał nogą do bagażnika w Volvo. Zwyczajnie skojarzył jakoś poziom cen na wschodzie i zachodzie Polski. Nie zainwestował ani złotówki i zrobił biznes.

Każdy z nas zna takie historie, historie ludzi, dla których robienie pieniędzy jest pasją i nie ma znaczenia branża, rodzaj świadczonych usług. To pasja bycia wielkim graczem.

Jeśli jednak czytacie te słowa to prawdopodobnie nie jesteście ludźmi z jego świata. Należycie do drugiej grupy, grupy, która może stworzyć i rozwinąć własny biznes mając z tego autentyczną satysfakcję tylko w jednym przypadku. Biznes musi zahaczać o pasje i wartości, które są dla nas najważniejsze. Biznes dla samego zarabiania pieniędzy jest ciężką orką, jest prawie tym samym, co praca dla korporacji.

Zapraszam do kontaktu (poprzez pocztę w naszym serwisie Business Dialog) , chętnie podzielę się doświadczeniami. Zapraszam też do wspólnego rozwijania Klubu „Dyrektor na swoim” (aktualnie powstaje grupa na www.businessdialog.pl). Mile widziane są wszelkie pomysły, jak możemy nawzajem się inspirować i sobie pomagać.

Business Dialog Bulletin - widok książki

Premium Drupal Themes by Adaptivethemes