Skip to main content
Zapraszamy

Czytelników, rozmówców na forum, Autorów, Blogerów, Redaktorów,...

Przeczytaj o możliwościach korzystania z witryny i współpracy

Salon Business Dialog Klub Inspirations Klub Dialog CIO Business Meeting Point Kwintesencja Projekty Business Dialog

Pracownik nieposłuszny

February 17, 2020 by Anonimowy

Wiele lat temu w rozmowie z P. Iwoną D. Bartczak i P. Andrzejem Góralczykiem padł temat pracownika nieposłusznego. W wyniku tej rozmowy postanowiłem napisać ten tekst. Był kiedyś dyskutowany w kilku firmach oraz na Polskim Forum Akademicko – Gospodarczym w kontekście kształcenia menedżerów. Dzisiaj Pani Iwona zaproponowała, by przypomnieć go tutaj. Tak więc proponuję go Państwu z bardzo niewielkimi korektami:

Mam dylemat. Im więcej widzę przedsiębiorstw, im więcej szefów poznaję, tym częściej w mojej biednej głowie pojawia się pytanie: jak się to dzieje, że ludzie w ogóle chcą jeszcze dla kogokolwiek pracować? Dlaczego dylemat? – zapytacie. Bo te firmy całkiem nieźle sobie radzą. Mają wyniki, raczej dobre. Bywa, że mają dobrą ocenę giełdowa czy prywatnego wlaściciela. A wiec wszystko gra. Ale co z tymi ludźmi, skąd to posłuszeństwo, skoro wyglądają na działających wbrew własnej woli, czasem wbrew poczuciu własnej godności? Dla pieniędzy – odpowiecie. Może macie rację. Może nie.
Nieposłuszni asertywni pracownicy mają dość pracy dla niepodzielnych władców, dla szefów, których natura nie wyposażyła w organ słuchu, dla zarządzających z wynikiem na jutro, dla firmy, która nie widzi niczego w swoim wnętrzu, ani poza nim, a jedynie modli się do świętego Wyniku Finansowego, do tzw. Bottom Line. Czują głęboki wstyd, kiedy nakazuje sie im wchodzić do łóżka dostawcom i wyciągać z nich wszelkie sekrety stanowiące o ich niezależności, unikalności i kosztach. Nie znoszą, kiedy ich firma uważa, że dostawcom tak naprawdę to płacić nie trzeba, jeśli tylko są zbyt słabi, żeby ostro walczyć o swoje. Nieposłuszni asertywni dostają wysypki, kiedy słyszą słowa: giełda, fundusz inwestycyjny, venture capital. Dostają skrętu kiszek, kiedy prowadzą produkcyjnego mastodonta, gdzie oszczędności kilku dolarów na tonie wsadu pozwalają osiągać milionowe zyski – i na nich należy skoncentrować wszystkie wysiłki, podczas gdy dyrekcja finansowa nakazuje im skupiać się na oszczędzaniu papieru toaletowego, spinaczy i innych mało znaczących materiałów. Mają szczerze dość szefa – właściciela firmy, który zainwestował w przemysł (wcale nie taki lekki) całe swoje pieniądze zarobione na handlu truskawkami i teraz oczekuje takich samych wskaźników w takim samym czasie. Nieposłuszni asertywni działają. Zależnie od przełożonego kończy się to sukcesem lub klęską. To nie zależy od nich, a od niego właśnie.
Na wojnie - również rynkowej - nieposłusznego żołnierza można udekorować za pomysł lepszy od generalskiego. Można też go rozstrzelać za niesubordynację.
Kto zyskuje na nieposłuszeństwie pracownika?
Uruchomiono w naszej firmie maszynę, w którą włożono setki tysięcy franków. Miała być definitywną odpowiedzią na problemy jakości. Kiedy zauważyłem, że wręcz przeciwnie, najprawdopodobniej to ona właśnie powoduje kłopoty jakościowe, tyle że innej, bardziej niebezpiecznej natury, zacząłem drążyć temat. A był on politycznie niepoprawny jak każda opozycja wobec: patentu i dumy naszego koncernu, dużych zainwestowanych pieniędzy, publikacji w prasie branżowej, konferencji na skalę światową. Dwa lata zbierania dowodów, ponad milion franków wydanych z przyzwoleniem szefa wydziału na badania pozwoliły mi jasno pokazać, że problem jest właśnie tam, gdzie podejrzewałem. Dyrekcja koncernu uznała mój wysiłek i upór, a maszynę wyłączono i zdemontowano. Firma ta stała się liderem światowym w swym sektorze. Nie, nie dzięki mnie, a dzięki gotowości na takie myślenie!
Do innej firmy zostałem złowiony na stanowisko szefa wydziału rozwoju wyrobów i błyskawicznie zauważyłem, że ewidentnie nabija się klientów w butelkę. Sprzedawcy, chcąc przyciągnąć klienta, obiecywali mu gruszki na wierzbie. Wykonanie prototypu, na które potrzeba było minimum 3 miesiące intensywnej pracy, obiecano np. za miesiąc, a bywało i mniej. W wyniku tego klient dostawał zupełnie nieprzetestowaną skandaliczną niedoróbkę. Równocześnie my nie mogliśmy stworzyć sobie żadnego przygotowania do ewentualnej produkcji. Powiedziałem stop jednemu sprzedawcy, potem drugiemu i trzeciemu. Przedstawiłem dyrekcji firmy całą sprawę i jasne propozycje rozwiązań. Cóż, dyrekcja była równie niemądra, jak sprzedawcy. Firma tak naprawdę zarabiała pieniądze na handlu surowcami, a działalność produkcyjna była postrzegana jako dodatek. Po ponad roku rozstaliśmy się. Firma po kilku latach została kupiona przez konkurencję i znikła w jej czeluściach.
Często nieposłuszni asertywni mają rację! Są ogromną szansą dla prowadzących firmę, czasem największą i może ostatnią deską ratunku. Nieposłuszni są szczerze zainteresowani tym, co robią. Ich frustracja nie jest definitywna. Oni jeszcze w coś wierzą. Jeszcze. W świecie, w którym bywa, że stan wypalenia dotyczy 25% kadry zarządzającej, a ponad 15% uznano za doprowadzonych przez pracę do depresji, brak posłuszeństwa staje się ostatnią bronią przed nadmiernym stresem, głupotą i rozpanoszeniem nie-kompetencji na szczeblach najwyższych. Nieposłuszeństwo – to bicie na alarm.
W ostatnich dwudziestu latach kilkaset tysięcy młodych, zdolnych, inteligentnych i wykształconych Polaków ominęło okazję bycia nieposłusznymi w kraju. Wyjechali. Niektórzy z nich nawet nie próbowali w kraju. Pewne sygnały były dla nich dostatecznie czytelne. Duża część tych wyjezdnych postanowiła spróbować bycia posłusznymi (lub nie) tam, gdzie uznali, że to jest jeszcze możliwe. Ich motyw jest jasny: oni nie zamierzają pracować dla dzisiejszego polskiego szefa. Dzięki nim nasz rynek pracy wreszcie zaczął powoli normalnieć, upodabniać do innych rynków w Unii. Wreszcie pracodawca zaczął panicznie myśleć nie tylko o tym, jak znaleźć wartościowego kandydata, ale też jak go utrzymać, jak w niego inwestować. Chcę mieć nadzieje, że powrócą. Ale już teraz wiem, że tylko od nielicznych obecnie działających szefów uzyskają w przyszłości to, czego będą oczekiwali. A oczekiwać będą szerokich kompetencji i u akcjonariusza i u przełożonych, a także spójnej i konsekwentnej polityki firmy opartej na wykorzystaniu zdolności i kompetencji każdego. Zechcą pracować tam, gdzie władza będzie tylko narzędziem skutecznego działania, a nie sposobem bycia. Będzie to firma ludzi ze wszech miar mądrych i rozsądnych – takich, których określamy mianem „w porządku”. Bo – po prostu – dla takich zawsze chce się pracować. Nasi nieposłuszni okażą nieposłuszeństwo zawsze wtedy, kiedy uznają, że dzieje się niedobrze. Będą wtedy wymagającym partnerem i wyzwaniem. No właśnie, oni potrafią być jedynie partnerem, nigdy mięsem armatnim. Brak posłuszeństwa jest biciem na alarm. Nigdy nie wolno udawać, że go nie słyszymy!

W blogu Spostrzeżenia 02/17/2020 - 17:39 Czytaj

Business Dialog Bulletin - widok książki

Premium Drupal Themes by Adaptivethemes