Skip to main content
Zapraszamy

Czytelników, rozmówców na forum, Autorów, Blogerów, Redaktorów,...

Przeczytaj o możliwościach korzystania z witryny i współpracy

Salon Business Dialog Klub Inspirations Klub Dialog CIO Business Meeting Point Kwintesencja Projekty Business Dialog

Nie mam czasu, czyli do czego wstydzimy się przyznać

February 2, 2020 by Anonimowy

mam czasu. Wiem, że to ważne i że powinienem, ale tak straszliwie brakuje mi czasu." Słyszę to często, zarówno w odniesieniu do spraw osobistych, jak i społecznych, a także zawodowych. Co w istocie wtedy mówią ludzie? Przecież nie to, że istotnie nie mają czasu. Każdy człowiek ma tyle samo czasu, doba każdego ma 24 godziny, i w tym czasie ludzie robią to, co chcą. No, właśnie tak: robią to, co chcą. Wcale nie to, co muszą, co jest wskazane, co wypada, co obowiązkowe, co nakazano, poza sytuacjami naprawdę wyjątkowych konieczności. 
Najczęściej robimy to, co chcemy robić. Tylko komunikujemy to jako wynik braku czasu lub inny przmus. 
Istota problemu polega na tym, że "to, co chcemy robić" chcemy z różnych powodów, do których niekoniecznie chcemy przyznać się przed sobą i publicznie. 
Gdy mówię "nie mam czasu", to tak naprawdę mówię co innego, a mianowicie czego nie chcę zrobić. Jeśli ktoś mi proponuje rozmowę czy spotkanie, a ja nie chcę tej rozmowy i spotkania, to z uprzejmości mówię, że nie mam czasu, dodając czym będę zajęta, z pełną świadomością, że mogłabym te zadania zrealizować bez kolizji z tym spotkaniem.
Ale to banalny przykład, właściwie bez konsekwencji, ale w dziesiątkach sytuacji nasze "nie mam czasu" ma konsekwencje. Opowiem o dwóch okolicznościach, z którymi ostatnio spotykam się najczęściej.
W Klubie Dyrektorów Finansowych "Dialog", a właściwie w całej społeczności Business Dialog, od dłuższego czasu krąży temat "Plan B dla dyrektora". Teraz ubieramy w konsekwentny spójny praktyczny program, ale jako zagadnienie omawiamy go od lat. I od lat słyszę, że w tej najważniejszej dla człowieka zawodowej sprawie stworzenia sobie realnych możliwości pracy/biznesu w tej lub innej firmie, w tej lub innej roli, w takiej lub innej branży, stworzenia sobie alternatyw na okoliczność utraty stanowiska, lub utraty sensu jego wykonywania, lub nieodpartej potrzeby spełnienia marzenia - nie zrobiliśmy prawie nic albo zrobiliśmy bardzo mało, bo..... no, co?.... no, właśnie: nie mieliśmy czasu. I jak okoliczność zmiany nas dopada, jesteśmy praktycznie, emocjonalnie i finansowo na nią nie przygotowani.
Nie mieliśmy czasu, a na co mieliśmy czas? Na wierną służbę dotychczasowemu pracodawcy. Pracodawca zawsze ma dla nas zajęcie na 120% czasu, nie dlatego że jest zimnym draniem, ale dlatego że sami tego chcemy! Żeby czuć się potrzebni, wartościowi, no i docenini też finansowo. 
Nie mieliśmy czasu zadbać o własne zawodowe alternatywy, bo potrzebujemy zewnętrznego kierowania naszym życiem, zewnętrznej motywacji i nagrody, bo potrzebujemy potwierdzenia swojej wartości przez zewnętrzny autorytet, a korporacja czy przedsiębiorca jest dla nas takim zewnętrznym autorytetem, bez względu jak na nich narzekamy i krytykujemy.   
"Nie odczuwam satysfakcji, gdy sam sobą kieruję i jestem z siebie zadowolony, odczuwam ją, gdy kieruje mną i docenia mnie ten, kto ma nade mną władzę. Chcę, aby ktoś miał nade mną władzę." - to w istocie mówimy, gdy ubolewamy, że z braku czasu nie zadbaliśmy o swoje zasoby i możliwości do rozwoju zawodowego. 
Jeśli ktoś naprawdę chce mieć jakiś Plan A, B czy C na siebie, to najpierw musi zdecydować, czy w ogóle jest w stanie być wolnym człowiekiem, w sobie znajdować motywacje i nagrody. Jak nie, to zawsze bedzie realizował cudzy scenariusz, dziwiąc się od czasu do czasu, dlaczego jego MBA czy ACCA czy cztery języki obce nie gwarantują mu spokoju zatrudnienia czy przychodów. Nie gwarantują. Wolność gwarantuje.
A teraz całkiem inna sytuacja, tak częsta w firmach w Polsce, że aż serce krwawi. Krąży po sieci obrazek czterech gości, którzy z trudem pchają taczkę bez kół, odkrzykując dostawcy kół, że nie mają czasu skorzystać z jego oferty, bo muszą pchać te cholerne taczki. Powszechnie w firmach w Polsce realizuje się zadania pilne, zaniedbując zadania ważne, których realizacja unieważniłaby wiele z tych pilnych zadań, będących często po prostu tzw. pożarami czy naprawą zaniedbań. "Wiemy że to i tamto trzeba byłoby zrobić, ale nie ma czasu" - słyszymy ciągle. 
Co w istocie mówią tym "nie mam czasu"? 
Po pierwsze, że boją się zmienić sposób pracy, wdrożyć narzędzia, zatrudnić innych pracowników, bo czują, że nie nauczą się pracy i zarządzania w innym stylu. W istocie chcą pracować tak, jak pracują, mimo że to trudne, stresujące, ryzykowne. Ale znane. 
Po drugie, że nie rozumieją o co chodzi z tymi systemami IT, metodami zarządzania, procesami, o co chodzi tym, co mówią, że trzeba inaczej. I nie nauczą się tego. Bo sa za starzy, albo za słabi intelektualnie, albo za leniwi. 
Po trzecie, że boją się wyjść z inicjatywą takiej zmiany, bo albo będa musieli jej dokonać albo zostaną skrytykowani, bo nie zostanie zaakceptowana przez wyższą instancję, albo zostaną znienawidzeni przez kolegów i podwładnych. 
W firmach, które są źle zarządzane, bo "nie ma czasu" wdrożyć poprawnego zarządzania, decydentami są ludzie, którzy nie są odważni i nie mają pasji do życia.
"Nie mamy czasu" na zmianę najczęściej oznacza strach, słabą formę psychiczną, ubogi format intelektualny  i brak wigoru zarządzających. Ale kto się przyzna, że tak się właśnie czuje w życiu? Lepiej powiedzieć "nie mamy czasu na wdrażanie poprawnych rozwiązań, jest tyle rzeczy na już do zrobienia, musi wystarczyć nam to, co mamy, resztę ludzie nadrobią poświęcając siebie".
I tak w firmach robimy, co chcemy, ale nie to, co powinniśmy, aby budować konkurencyjną gospodarkę i harmonię w społeczeństwie.

W blogu Spostrzeżenia 02/02/2020 - 00:22 Czytaj

Business Dialog Bulletin - widok książki

Premium Drupal Themes by Adaptivethemes