Skip to main content
Zapraszamy

Czytelników, rozmówców na forum, Autorów, Blogerów, Redaktorów,...

Przeczytaj o możliwościach korzystania z witryny i współpracy

Salon Business Dialog Klub Inspirations Klub Dialog CIO Business Meeting Point Kwintesencja Projekty Business Dialog

Narracja bez uśmiechów

February 16, 2020 by Anonimowy

Kiedyś na spotkaniu Klubu Dyrektorów Finansowych "Dialog" w Szczecinie rozmawialiśmy o budowaniu przewag konkurencyjnych i rozmowa zeszła na innowacje. Powiedziałam wtedy, że innowacje w Polsce zabija nachalna narracja, zapoczątkowana przez administrację państwową, a potem podchwycona przez liczne podmioty, które..... miały na sprzedaż coś do czego hasło "innowacja" pasowało jak ulał! Natychmiast stworzył się układ interesów "pod innowacje", na którym zarabiały podmioty, umiejętnie podpinające się pod tę narrację, ale od tego nie powstały żadne innowacje. Bo nie o to im chodziło. Propaganda innowacji - tychże innowacji nie czyni, albowiem one wynikają ze sytuacji firmy oraz formatu intelektualnego właścicieli. A oferta rynku "podciągnięta pod innowacje", skutecznie te innowacje hamuje, bo myślenie o nich spycha na niewłaściwe tory.
Obserwuję co się dzieje na rynku tzw. cyfryzacji. Jest to czysta żywa patologia. Zupełnie tak samo jak z tymi innowacjami. No, może za mocno powiedziane, ale wkurza mnie, że w tak ważnej sprawie znowu wytworzyła się narracja, która nie doprowadzi firm w Polsce do wyższego poziomu zarządzania, konkurencyjności, wyniku i satysfakcji.  Jeśli podchwycą tę narrację. Bo znowu: cyfryzacja powinna być pochodną etapu rozwoju i strategii firmy, a nie odpowiedzią na ofertę rynku. Oczywiście, obie strony się nawzajem powinny motywować i inspirować. A jest tak, że jedna strona ma inicjatywe i wywiera presję.
Sprzedający jest  chyba zawsze bardziej aktywny i pomysłowy niż kupujący. Rozejrzymy się dookoła, wszędzie oferty, w każdej dziedzinie, w każdej sprawie! Ile dziedzin nauki się rozwinęło, ile nowych modeli biznesu powstało, abyśmy kupili! Jako firmy i jako konsumenci.
Czy tyle samo wysiłku, czasu, rozumu i pieniędzy wykładamy, aby powiedzieć, czego potrzebujemy, co chętnie byśmy kupili? Nie, chyba w ogóle o tym nie myślimy, już od dawien dawna przyzwyczajeni, że sprzedawcy do nas przyjdą. Oczywiście, robimy zakupy i ogłaszamy przetargi, ale zazwyczaj albo sięgamy po to, co zwykle kupujemy, albo po to, co wiemy właśnie z cudzej narracji, że powinniśmy kupić. Tylko wyjątkowo samodzielnie stawiamy wymagania dostawcom, na ogół poddajemy się ich narracji.
Bombardowanie w sprawie cyfryzacji jest zmasowane. Dostawcy - i tylko dostawcy! - rozwiązań IT i usług jakoś powiązanych od szkoleniowych i wydawniczych poprzez prawne i ubezpieczeniowe do wdrożeniowych i cloud computingu produkują tysiące artykułów, analiz, raportów, podcastów, książek, konferencji, webseminarów, łatwo dostępnych, za darmo, no, prawie, bo za zgody marketingowe. Czasem dotyka to absurdu, czasem jest tylko lekko przerysowane, czasem nawet jest prawdziwe, ale w tym jednym aspekcie, spośród wielu aspektów zarządzania, wzrostu i rozwoju firmy. Powstają sztuczne rankingi, np. co sprzyja, co przeszkadza cyfryzacji, sztuczne prognozy, np. zawodów czy stanowisk pracy, sztuczne idee, np. dotyczące sztucznej inteligencji i jej miejsca w podejmowaniu trafnych decyzji. 
Te wszystkie quasi-profesjonalne opracowania robią wielką szkodę, choć mogłyby przynosić korzyść, jeśli byłyby skontrowane przez niezależne ośrodki myśli i analiz. Największą szkodą jest to, że ulatuje nam, unieważnia sie wiedza z innych dziedzin niż IT i pokrewne, np. psychologii, fizyki, matematyki, socjologii, organizacji pracy, właśnie zarządzania. Ta wiedza wydaje się wyblakła w obliczu fajerwerków dostawców cyfryzacji. Ale to właśnie ta wiedza jest NAJPIERW potrzebna, aby jakiekolwiek zastosowanie technologii miało sens, przyniosło rezultat. Ale tej wiedzy nie sprzedają potężne korporacji z budżetami na marketing, tylko przyzwoici niezależni eksperci, naukowcy, praktycy, wszyscy jedynie z budżetem osobistem wysokiem marki. A to niestety za mało, w świecie,..... właśnie, właśnie.... cyfrowym, czyli premiującym skalę i szybkość.
Więc firmy kupują i wdrażają bez ładu i profesjonalizmu, a potem statystyki pokazują, jak rzadko to się udaje, jak niewspółmierny do zamierzeń jest efekt, jak koszty i czasochłonność przekraczają plany.
Pięknym przykładem są systemy wspierające decyzje w firmie. Niby wszyscy wiemy, że nasze decyzje są raczej nieracjonalne, że rolę grają emocje, przyzwyczajenia, kotwice, itd, dobrze opisane przez człowieka, który nawet dostał za to nagrodę Nobla. No i jest jeszcze jakiś układ interesów w firmie. Ale jak gdy rozmawiamy z dostawcami IT od razu dominuje narracja ze wskaźnikami, pomiarami, systemami. "Zarządzać można tylko, tym co się mierzy". No, nieprawda, choć oczywiście należy też mierzyć. Oczywiście, że te systemy BI pomagają zobaczyć powiązania i szybciej liczą oraz ładniej pokazują. Ale jest to jeden z aspektów procesu decydowania. 
Japońscy mistrzowie zarządzania, mistrzowie również w kolekcjonowaniu i analizowaniu milionów danych powiadają żartobliwie, że w ostatecznym rachunku i tak najważniejszy jest „wskaźnik liczby uśmiechów”. 
Podobnie jest z prognozowaniem. Niby wszyscy wiemy, Noble też za to są, że w miarę trafnie można prognozować jedynie bardzo krótki czas, jutro, tydzień oraz długie trendy, wieloletnie, dotyczące dziesiątków i setek lat. Odnosząc to do pogody: możemy się spodziewać, jaka będzie pogoda jutro i pojutrze, oraz że w naszej strefie klimatycznej raczej będą się powtarzać cztery pory roku, nawet przy zmianach klimatycznych, ale nikt nie odważy się powiedzieć ani jaka będzie pogoda za miesiąc, ani jaka wiosna za dwa lata. 
Ale dla nas ludzi w gospodarce realnej interesujące są właśnie prognozy nie na jutro (bo tu już nic nie możmy zrobić), ani za15 lat (bo będziemy gdzieś indziej), ale właśnie w tym pośrednim planie kilku lat. A tutaj prawie jest to niemożliwe ze względu wielką liczbę zależności, a także ze względu na to, że świat nie jest zdeterminowany. Zdeterminowany był świat według wiedzy w XVIII wieku, za Newtona i Laplace, ale od Einsteina już wiemy, że nie można przewidzieć świata! 
W XVIII wieku Laplace wyciągnął wniosek, że istota znająca stan Wszechświata w jednej, dowolnie wybranej chwili, posługując się równaniami Newtona, mogłaby obliczyć stan świata w każdym czasie: i przeszłym, i przyszłym. Istota taka, nazwana Demonem Laplace'a, wyposażona w stosunkowo nieliczne (bo chwilowe) dane, umiałaby uzyskać absolutną wiedzę o świecie we wszystkich czasach. Świat Newtona i Laplace'a był całkowicie deterministyczny, a jego przyszłość była przewidywalna, przynajmniej dla wyposażonego w dostatecznie dużą pamięć i biegłość obliczeniową Demona.
Demona Laplace'a można uznać za archetyp współczesnych instytutów prognostycznych, które utrzymują, że do przewidywania przyszłości potrzebują tylko odpowiednich danych o przeszłości i odpowiednio potężnych komputerów. Mając jedne i drugie, i jeszcze trochę pieniędzy, potrafią obliczyć wszelką przyszłość. A jeśli prognoza nie pokrywa się z rzeczywistością, znaczy, że za mało było danych albo pieniędzy, bo paradygmat determinizmu nie jest weryfikowany. To jednak swoisty przesąd, świat tylko bywa deterministyczny i przewidywalny. Bywa taki czasami, a prognozy produkuje się ciągle. Dlatego prognozy to chyba najszybciej i najpaskudniej psujący się produkt, a stare gazety u fryzjera lub dentysty to wielki ciąg dowodów przeciwko prognozującym. Powinni je niszczyć albo wykupywać po podwójnej cenie.
Jakie ma to znaczenie dla naszego tematu i postawy przedsiębiorców i zarządów, poddanych presji dostawców BI i sztucznej inteligencji, zdolnej do prognozowania, że ho ho oraz zbombardowych informacjami, że Facebook z Google powiedzą nam, co zjemy na kolację 16.02.2023 roku i w jakim towarzystwie?
Powinniśmy uczyć się zarządzać ryzykiem, a nie jedynie wdrażać kolejne systemy IT. Powinniśmy budować elastyczne organizacje odporne na niespodziewane i krytyczne sytuacje, a sami kształtować charakter potrzebny do radzenia sobie w każdej sytuacji. Ta wiedza jest dostępna! Jest w książkach, ale jest też w .... teatrze, np. umiejętność improwizacji.
Wspomagajmy się tą sztuczną inteligencją i komputerami, również w tym prognozowaniu. Dostawcy mają całkiem pożyteczne rozwiązania. Ale nie traćmy głowy dla nich!
To jest takie wkurzające, że lekceważymy cały piękny dorobek naszej cywilizacji - literatury, filozofii, fizyki, zarządzania, psychologii - dorobek, który tak się przydałby teraz, gdy mamy takie świetne narzędzia IT, i właśnie moglibyśmy wykorzystać tę zgromadzoną wiedzę do lepszego gospodarowania, i życia właśnie!

W blogu Spostrzeżenia 02/16/2020 - 18:56 Czytaj

Business Dialog Bulletin - widok książki

Premium Drupal Themes by Adaptivethemes