Skip to main content
Zapraszamy

Czytelników, rozmówców na forum, Autorów, Blogerów, Redaktorów,...

Przeczytaj o możliwościach korzystania z witryny i współpracy

Salon Business Dialog Klub Inspirations Klub Dialog CIO Business Meeting Point Kwintesencja Projekty Business Dialog

Matryca stawek VAT, czyli matryca głupoty

November 2, 2018 by Anonimowy

Ministerstwo Finansów pracuje nad nową „matrycą” stawek VAT. Nie wiem ilu pracowników Ministerstwa Finansów – ze średnim wynagrodzeniem 7.500 zł miesięcznie – nie mówiąc już o doradcach zewnętrznych, pracuje nad nową matrycą i jak długo (od lutego to na pewno bo już wtedy pisała o tym prasa biznesowa) z  pewnością jednak pracują bez sensu. Mam do zaproponowania – całkowicie za darmo – moją własną „matrycę” – 16% na wszystko!
Stawki VAT są dziś trzy: 5%, 8% i 23%. Jest też stawka 0% w dostawie wewnątrzunijnej. Są towary i usługi z VAT w ogóle zwolnione (z punktu widzenia wydatków gospodarstw domowych najważniejsze jest zwolnienie z VAT usług finansowych – czyli rat kredytów). Ale dla uproszczenia rozważań o stawkach VAT można je pominąć.
Różni konsumenci nabywają różną ilość towarów i usług, objętych różnymi stawkami. Statystyczny konsument płaci średnio 16% VAT. Jeśli więc ktoś zarabia brutto 3.000 zł miesięcznie (średnia jest wyższa, ale średnią zarabia tylko 1/3 z nas) to netto otrzymuje 2.150. Jak wydaje z tego 2.000 zł na towary i usługi opodatkowane VAT, to płaci 275 zł VAT.
Obrazowo: jakby raz w miesiącu w jednym miejscu płacił za wszystko co w tym miesiącu kupił z uśrednioną stawką VAT, otrzymałby rachunek 1.725 zł + 275 zł (16%) VAT.
Oczywiście, struktura zakupów jest inna w różnych grupach konsumentów. Ci, którzy zarabiają najmniej większy procent swoich zarobków wydają na żywność opodatkowaną preferencyjnymi stawkami – 5% i 8%. Przyjmijmy, że średnia stawka za tę żywność opodatkowaną stawkami preferencyjnymi (część żywności opodatkowana jest stawką podstawową 23%) wynosi 6,5%.  Najniższe wynagrodzenie wynosi 2.000 zł – netto 1.460. Jeśli 50% – 730 zł – wydają na żywność to płacą 45 zł  VAT.
Na jednym rachunku za cały miesiąc przy uśrednionej stawce VAT wyglądałoby to tak: 685 zł + 45 zł (6,5%) VAT = 730 zł
Jeśli pozostałe 730 zł wydają na towary i usługi opodatkowane stawką podstawową – 23% – to płacą 137 zł VAT.
Znów: na jednym rachunku za cały miesiąc wyglądałoby to tak: 593 zł + 137 zł (23%) VAT = 730 zł.
Łącznie, ci najmniej zarabiający płacą dziś miesięcznie 182 zł VAT. Po wprowadzeniu mojej „matrycy” zapłaciliby 202 zł. VAT.
Na jednym rachunku wyglądałoby to tak: 1.258 zł + 202 zł (16%) VAT = 1.460 zł.
Troszkę więcej zapłaciliby za żywność (o 55 zł), a mniej (o 37 zł) zapłaciliby między innymi za prąd czy gaz do gotowania tej żywności. Różnica za cały miesiąc wyniosłaby 20 (słownie: dwadzieścia)!!! złotych. Zważywszy zaś, że część żywności kupowanej przez najmniej zarabiających opodatkowana jest stawką podstawową 23%, różnica w podatku VAT na żywność pomiędzy 16% na wszystko a 5%, 8% i 23% byłaby jeszcze mniejsza.
Na tym idiotycznym  systemie zarabiają:
– urzędnicy i ich doradcy tworzący „matrycę”.
– doradcy podatkowi tworzący schematy sprzedaży (zestaw: hamburger + frytki + cola tańszy niż hamburger + frytki + cola kupowane oddzielnie) lub dokonujący odpowiedniej „klasyfikacji” towaru (lody w wafelku lub kubeczku plastikowym tańsze od lodów w pucharku szklanym, kawa z mlekiem tańsza od kawy bez mleka, lody z kawą tańsze od kawy z lodami, itp.)
Uprzedzając entuzjazm niektórych zwolenników „uszczelniania” systemu podatkowego i zwalczania „prywaciarzy” i innych „oszustów” podatkowych – na takich optymalizacjach ci „prywaciarze” korzystają tylko wówczas, gdy inni ich nie dokonują i to tylko dlatego, że mają niższą cenę, dzięki czemu mogą ewentualnie mieć wyższe obroty, bo niższa cena przyciąga więcej klientów. Jak wszyscy postępują tak samo, korzystają wyłącznie konsumenci – również ci, którzy są zwolennikami „uszczelniania” systemu podatkowego. Traci na tym skarb państwa – ale nie dlatego, że „prywaciarze” zarabiają, tylko dlatego, że konsumenci mniej płacą. Nie traciłby, gdyby stawka VAT była taka sama na wszystko. I w dodatku nie musiałby tracić na tworzenie „matrycy” VAT.
Minimalną pensję zarabia 1,5 mln osób – to one mają być dotknięte ujednoliceniem stawek VAT. Jakby gminne ośrodki pomocy społecznej wypłaciły im 240 zł rocznie – o tyle więcej w ciągu roku osoby te zapłacą podatku VAT) to dałoby 360 mln zł. Osób zarabiających poniżej 3.000 zł jest około 4 mln. Przyjmijmy, że każdej z nich, a nie tylko tym najmniej zarabiającym, wypłacamy po te 20 zł miesięcznie – to dałoby rocznie 960 mln zł.
Dla porównania: utrzymanie administracji podatkowej opracowującej „matrycę” VAT kosztuje nas ponad 5 mld zł rocznie.

W blogu Spostrzeżenia 11/02/2018 - 15:16 Czytaj

Business Dialog Bulletin - widok książki

Premium Drupal Themes by Adaptivethemes