Skip to main content
Zapraszamy

Czytelników, rozmówców na forum, Autorów, Blogerów, Redaktorów,...

Przeczytaj o możliwościach korzystania z witryny i współpracy

Salon Business Dialog Klub Inspirations Klub Dialog CIO Business Meeting Point Kwintesencja Projekty Business Dialog

Jakość człowieka czy jakość organizacji - co przesądza o rozwoju?

January 21, 2019 by Anonimowy

Jest takie popularne powiedzenie, że firma to takie miejsce, gdzie całkiem przeciętni ludzie dokonują rzeczy niezwykłych. Niedawno wyszła w Polsce książka "Growing Pains. Sztuka skalowania przedsiębiorstw", w której są przekonujące dowody, że sukces firmy w długim okresie dużo bardziej zależy od doskonałości jej organizacji niż od talentów zatrudnionych liderów, menedżerów czy innowatorów. 
Wszyscy znamy wiele przykładów, gdzie mało wykwalifikowani pracownicy działając według inteligentnie przygotowanego dla nich scenariusza, osiągają pożądane efekty, nawet jeśli rzecz dotyczy skomplikowanych zagadnień. 
I dla odmiany znamy przykłady, gdy zbiór wybitnych uznanych ekspertów nie znajduje trafnego rozwiązania, a zespół przypadkowych ludzi - wypracowuje je.
Też jestem przekonana, że doskonalenie organizacji i procesów w firmach prowadzi firmę do trwałych sukcesów, do harmonii w rozwoju i codziennym działaniu.
Ale.....
Ale obserwuję - albo i uczestniczę - w organizacjach, które źle funkcjonują, są nieefektywne w osiąganiu celów i niszczące dla ludzi. Co gorsza nie widać sposobu jaki miałby spowodować zmianę na lepsze, bowiem niemal każde działanie czy wydarzenie umacnia podziały, podejrzliwość, krótkofalowość celów i niecne praktyki dla doraźnych celów. 
Tak dzieje się teraz np. w państwie polskich. Ale znam i mniejsze organizmy - firmy, stowarzyszenia -  w takim dramacie.
Wtedy nasuwa się przypuszczenie, że jest odwrotnie: od jakości ludzi zależy jakość organizacji, którą tworzą czy stworzą. Że dopóki nie zadbają o swój własny rozwój, o sprawny format intelektualny, pozwalający rozumieć złożone sprawy, o zdobycie kanonu wiedzy obowiązkowego dla człowieka XX wieku, o poziom empatii humanisty każdych czasów, o wzbudzenie w sobie ciekawości innym człowiekiem czy inną kulturą, a także o ambicje większe niż rywalizacja o status materialny czy społeczny, organizacja której są członkami nie będzie lepsza, nie pokona swoich problemów, nie przyniesie im dobra, korzyści i satysfakcji. Będzie taka, jak najsłabsze jej ogniwo, czyli najmniej ambitny i wrażliwy uczestnik.
Możnaby przypuszczać, że wystarczą liderzy, mądrzy przywódcy, co stworzą dobre ramy i mechanizmy dla organizacji, i ludzie - ci mali, przeciętni, słabi - wskoczą w odpowiednie tryby, i wszystko zacznie funkcjonować na wysokim poziomie.
Nieprawda. Liderzy są emanacją społeczności, z której wyszli i którą dowodzą. Są tak źli lub dobrzy jak organizacja. Nawet jak są trochę lepsi, to we własnym interesie dostosowują się do poziomu i konwencji swojego stada. Bo inaczej ich wykluczy.
A więc jakość człowieka, po pierwsze. Tylko skąd się ma wziąć jakość człowieka w miernym środowisku dowodzonych przez miernych - adekwatnych do środowiska - liderów?

W blogu Spostrzeżenia 01/21/2019 - 00:21 Czytaj

Business Dialog Bulletin - widok książki

Premium Drupal Themes by Adaptivethemes