Skip to main content
Zapraszamy

Czytelników, rozmówców na forum, Autorów, Blogerów, Redaktorów,...

Przeczytaj o możliwościach korzystania z witryny i współpracy

Salon Business Dialog Klub Inspirations Klub Dialog CIO Business Meeting Point Kwintesencja Projekty Business Dialog

Nie chodzi o zadania inteligentne

January 1, 2019 by Anonimowy

Przez kilka miesięcy minionego roku słuchałam, czytałam i rozmawiałam o automatyzacji czynności i procesów w firmach, bowiem z Bartoszem Radziszewskim realizowaliśmy w Klubie Dyrektorów Finansowych "Dialog" program Digital Finance Excellence. W pewnym momencie to, co słyszałam od dyrektorów czy eksperów w biznesie zaczęło mi się rozjeżdżać z tym, co czytałam czy słyszałam od znawców, analizujących trendy technologiczne, zastosowania nowoczesnych technologii w firmach i ich konsekwencje dla ludzkiej pracy.
Moim zdaniem, ludzie z firm lepiej wyczuwają, o co chodzi w tej części, w której zmiana technologiczna dotyczy pracy, choć nie mają tej wiedzy o trendach czy rozwiązaniach IT, co znawcy i też te rozmyślania nie są ich głównym zadaniem. Nie potrafią też tych swoich intuicji uogólnić i ubrać w jakąś zgrabną tezę. 
Na czym polega ta różnica w ocenie sytuacji przez praktyków i przez badaczy?
Wydaje mi się, że większość badaczy w myśleniu o  sztucznej inteligencji zastępującej człowieka w zadaniach, czy nawet o robotyzacji miejsc pracy dało się zapędzić w kozi róg. Analizują oni przede wszystkim, jak skomplikowane zadania może wykonać za człowieka maszyna czy algorytm. Skupiają się na możliwościach technologii w porównaniu z możliwościami człowieka, a najwięcej uwagi poświęcają tym pracom, w których w dużym stopniu angażowane są: intelekt, wiedza i inteligencja, czy to maszyny, czy człowieka. W wypowiedziach, w raportach, w literaturze jest cała masa przykładów, jakie gry potrafi wygrać maszyna, jakie diagnozy trudnych przypadków (medycznych, prawny, fizycznych, dowolnych) potrafi trafnie postawić, jak znakomicie radzi sobie z doradzaniem w sprawach finansowych czy zdrowotnych, w jakich doradca "białkowy" nagminnie myli się. Już nie mówiąc o tym, że liczy o niebo szybciej i całkiem bezbłędnie.
A jaka jest praktyka? Oczywiście, szukamy zastosowania sztucznej inteligencji, spodziewając się po niej cudów biznesowych lub innych. Ale dużo więcej zastosowań technologii zastępuje pracowników i menedżerów w najprostszych pracach! I na tym firmom i innym organizacjom najbardziej zależy: aby ludzie przestali wykonywać rutynowe, łatwe, powtarzalne, czasochłonne, ale konieczne czynności. Na przykład roboty software'owe przede wszystkim po to implementuje się w firmach i uważa za niesamowitą wartość, bo ludzie mogą zająć się właśnie tymi wartościowymi, skomplikowanymi zadaniami, np. analityką, interpretacją prawa czy obsługą klientów.
Wygląda na to, że biznes i organizacje widzą większą wartość w tym, że pracownik nie będzie zajmował się prostymi zadaniami niż w tym, że technologia zastąpi go w trudnych rzeczach. Czyli wiele spodziewają się po człowieku, który odzyska czas i energię, wcześniej zabieraną przez te rutynowe zadania. A sztuczną inteligencję zastępującą człowieka w trudnych zadaniach można rozwijać hobbistycznie, ale tak naprawdę chodzi o takie rozwiązania, aby osobiście nie robić banalnych rzeczy czy nawet średnio skomplikowanych.
I teraz jest pytanie zasadnicze: czy człowiek udźwignie same ambitne zadania, takie w których trzeba być twórczym i skupionym, które wiążą się z wybieraniem i decydowaniem, generują odpowiedzialność i stres? Czy intelektualnie i emocjonalnie wytrzyma takie tempo i presję?
A może dopiero w takich warunkach będzie czuł sie jak ryba w wodzie, jak człowiek właśnie? Podobno używamy nie więcej niż 10% możliwości swojego mózgu. No, ale znowu, może właśnie tyle powinniśmy, aby zachować harmonię z resztą organizmu i światem zewnętrznym. Na pewno mózg na wysokich obrotach zużywa tak dużo energii, że natura umożliwiła człowiekowi używanie innych narzędzi quasi-rozumowania niż mózg, np. nawyków, stereotypów, odruchów, instynktu.
Do czego służą nam nudne i proste zajęcia w pracy czy gdzie indziej?
Do odpoczynku i uspokojenia po trudnych zadaniach,
do bycia przydatnym bez zaangażowania, na które nie mamy energii,
do nabrania rytmu,
do umożliwienia umysłowi pracy jakby "z tyłu głowy" bez naszej świadomej ingerencji, 
jako rozbiegówka do trudnych rzeczych,
do biologicznego bycia,
do oddzielenia się od świata zewnętrznego,
do przeżywania siebie i swoich uczuć,
do potwierdzenia przynależności do roli i środowiska. 
Proste sprawy są poligonem doświadczanym menedżerów, prawników czy lekarzy, na nich ćwicząc stają się mistrzami od trudnych przypadków.
Nuda jest sposobem odczuwania czasu, jego upływu, jego znaczenia. 
Może korzyści z nudnych, rutynowych i łatwych zadań zostaną pracownikowi dostarczone innymi sposobami, gdy już tych zadań nie będą musieli robić, np. przez uczenie się w rzeczywistości wirtualnej (czyli do złudzenia podobnej do prawdziwej), przez intensywny trening odporności psychicznej na stres czy wytłumienie nieracjonalnych stanów świadomości.
Czy znamy już dzisiaj te sposoby? Bo ta sztuczna inteligencja i te roboty naprawdę już są w naszych firmach i organizacjach. I będzie ich coraz więcej, i więcej, i więcej.
Myślę, że z akceptacją sztucznej inteligencji, tej od zadań specjalnych i szczególnie trudnych, z akceptacją jej obecności w pracy, poradzimy sobie lepiej niż akceptacją takiego środowiska pracy, w którym będziemy musieli być cały czas na najwyższych obrotach. 
Czy zespoły, w których ludzie będą całkowicie pozbawieni rutynowych lub łatwych zadań, a skupieni na trudnych, będą osiągać lepsze wyniki? Że umiemy się zorganizować w zespoły odpowiednie do takich wymagających zadań? 
Będziemy również o tym rozmawiać w Business Dialog w 2019 roku.

W blogu Spostrzeżenia 01/01/2019 - 18:17 Czytaj

Business Dialog Bulletin - widok książki

Premium Drupal Themes by Adaptivethemes